brama

Napisane przez: lena 06-10-2019

Wodzisławska Noc Bibliotek za nami

W sensualną wyprawę do świata aromatycznych pachnideł oraz w podróż pełną zapierających dech azjatyckich widoków zabrali słuchaczy goście Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Wodzisławiu Śląskim. Rzecz działa się 5 października, w ramach ogólnopolskiej akcji „Noc Bibliotek’.
Zainteresowani mogli dowiedzieć się wiele na temat destylacji roślin i tworzenia olejków zapachowych czy macerat. Swoją wiedzą i niemałym doświadczeniem w tych kwestiach dzielili się Monika i Paweł Piaseccy. Pasjonaci zaprezentowali różnego rodzaju alembiki do destylacji pochodzące np. z Maroka czy Portugalii, zaznaczając, że najlepsze to miedziane, gdyż miedzi ma właściwości bakteriobójcze. – By otrzymać olejek nierzadko potrzeba bardzo dużo, nawet kilka ton materiału. To zajęcie trudne i pracochłonne. Olejodajne są cytrusy, największe pola lawendy znajdowały się niegdyś na Krymie, a z kolei oleje z irysa czy z jaśminu są najdroższe na świecie – opowiadał Paweł Piasecki, który pracował we francuskiej firmie, w Prowansji. – Rośliny zbieram zwykle rano, na czystych, ekologicznych terenach. Dbamy o jakość naszych produktów. Zachęcam do korzystania z dobroczynnych właściwości dziurownica, róży czy lawendy. One dobrze wpływają na naszą skórę, odżywiają ją, tonizują i poprawiają nastój – zachęcała Monika Piasecka. Każdy, kto chciał mógł zaopatrzyć się w aromatyczne upominki. Chętnych nie brakowało.

Z kolei podróżnik Mieczysław „Hajer” Bieniek w humorystyczny i zajmujący sposób opowiadał o wyprawie przez Kirgistan i Kazachstan. Urokliwe szlaki pokonywał przy pomocy Matyldy, niezawodnego roweru. Zwiedził trzy czwarte kuli ziemskiej, rower naprawiał u kowala, nocował w grobowcach, leczył się u pszczelarzy. A nade wszystko sercem, uśmiechem zjednywał sobie tych, z których gościnności mógł skorzystać podczas wielu podróży. – Zapraszali mnie serdecznie, zachęcali, żebym wszedł. Z przyjemnością korzystałem z takich zaproszeń. Tylko zaznaczam, jak wejdziesz na minutę do jurty, do mieszkań, to już cały dzień masz stracony – żartował podróżnik, akcentując, że to on często stawał się atrakcją dla miejscowej ludności. Na trasie spotykał turystów z Polski, z Rosji czy z Francji. – Jedyną kobietą, która podróżowała na rowerze była Turczynka. Przemierzała trasę z Pekinu do swojego kraju. W drodze do Ałma-Aty miałem niezwykłą przyjemność poznać panią Halinkę, która posługiwała się pięknym literacki polskim językiem – dodawał. Parę dni spędził w towarzystwie chirurga i pielęgniarki ze szpitala przydrożnego i to dosłownie, bo działającego obok autostrady. Targując się, za swój rower chciał aż 300 baranów. Zdobywał nowe znajomości, kolekcjonował cudowne widoki. Z zaangażowaniem wspinał się, rywalizując w konkursie zorganizowanym z okazji 75. rocznicy urodzin prezydenta Kazachstanu. Nie wygrał, ale na szczyt został wniesiony na rękach. – Nieco skłamałem, że z polski na rowerze przyjechałem specjalnie po to, by wziąć w nim udział – wspominał z uśmiechem. Takich przygód bohater spotkania miał o wiele więcej, część z nich zawarł w najnowszej swojej książce „Hajer na kole czyli rowerem po Kirgistanie i Kazachstanie”.

Atrakcje czekały też na najmłodszych czytelników, którzy mogli zobaczyć film rodzinny „Ptyś i Bill”, a także wziąć udział w zabawach, kalamburach i zgadywankach. „Noc Bibliotek” odbywała się pod hasłem „Znajdź wspólny język”.

Skomentuj wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • FOTORELACJE

  • październik wrzesien sierpien