brama

Napisane przez: lena 20-02-2019

W przytulisku znajdziesz prawdziwego przyjaciela

O podopiecznych wodzisławskiego przytuliska prowadzonego przez stowarzyszenie Na Rzecz zwierząt „Koty Psy i My” informujemy cyklicznie. Tym razem odwiedziliśmy wolontariuszy i pozytywnych czworonogów przy okazji walentynkowej akcji.

17 lutego wodzisławianie i nie tylko oni mogli poświęcić czas na spacer z wybranym przez siebie psiakiem, a także zasięgnąć cennych informacji na temat adopcji zwierzaków. Inicjatywa spotkała się ze sporym zainteresowaniem. Było radośnie, energicznie i smacznie.

– To pierwsza taka akcja, a jej pomysłodawcami byli wolontariusze naszego przytuliska. Uważam, że to świetny pomysł i spotkał się z pozytywnym odzewem – mówi Ewelina Połednik, przedstawiciel stowarzyszenia „Koty Psy i My”. – Zależało nam przede wszystkim na tym, by mieszkańcy naszego miasta i okolic mieli okazję poznać nasze psiaki osobiście, wybrańców zabrać na spacer, dla bezpieczeństwa w towarzystwie wolontariusza. Mamy świetne psiaki i wielu przekonało się o tym. Gdybym teraz stanęła przed wyborem jednego, to nie byłabym w stanie podjąć takiej decyzji. Są świetne, przy czym każdy z nich jest inny i ma rożne potrzeby – dodaje.

Liczba podopiecznych przytuliska stale się zmienia. Niemniej, jak podają wolontariusze, od pewnego czasu oscyluje ona wokół 17 – 20 zwierzaków i niestety nie chce zejść poniżej tej granicy. Czworonożne towarzystwo jest bardzo różne. W jego gronie znajdują się psiaki rozmiłowane w kanapowym nicnierobieniu, ale i takie, co cenią sobie wolną, ogrodową przestrzeń. Są osobniki małe i o sporych gabarytach, pełne energii młodzieniaszki i bardziej stateczne staruszki. Łączy je jedno – potrzeba kontaktu z człowiekiem i potrzeba odwzajemnionej miłości.

Właściwa adopcja

Do przytuliska trafiają psy tylko z terenu Wodzisławia Śląskiego. Są to bezdomne, zagubione zwierzaki, o których informują mieszkańcy naszego miasta, są zgłaszane na Straż Miejską i przywożone na ul. Marklowicką 21, gdzie spotykają się z opieką i wsparciem. Tam liczą na adopcję, a po niektóre z nich zgłaszają się ich właściciele. Stowarzyszenie Na Rzecz zwierząt „Koty Psy i My” od wielu lat zachęca do przemyślanych adopcji swoich podopiecznych. Kto decyduje o tym, gdzie i do jakiego domu trafiają psiaki? Jest to zazwyczaj wspólna decyzja rodziny i wolontariuszy. – To jest dla nas bardzo ważna kwestia, działamy trochę inaczej niż schroniska. Zżywamy się z psami, są one dla nas ważne, stąd też wypracowaliśmy szczegółową procedurę adopcyjną – mówi Ewelina Połednik. – Wygląda to tak – osoba zdecydowana może do nas przyjść. W przytulisku ma okazję i możliwość poznać wybranego przez siebie psiaka, może z nim pójść na spacer. Jeśli się zdecyduje, zostawia nam namiary na siebie. Wolontariusz umawia się z taką osobą i ją odwiedza. Z taką wizytą staramy się nie zwlekać, zwyczajowo to kwestia dwóch trzech dni. Wolontariusz rozmawia z rodziną, upewnia się czy wszyscy jej członkowie są chętni i zdecydowani na adopcję czworonoga. Sprawdza, czy zdają sobie sprawę z konsekwencji i obowiązków wynikających z podjęcia takiej decyzji. Czy są w stanie ewentualnie, jeśli zajdzie taka potrzeba psiaka leczyć i dopytuje o wcześniejsze doświadczenie z psiakami – wymienia.

Na tym, rzecz jasna, nie koniec. Dodatkowo, co ma spore uzasadnienie, wolontariusze upewniają się czy konkretny pies, o którego adopcję zabiega rodzina, będzie dla niej właściwy. A ponieważ znają swoich podopiecznych, ich sugestie często okazują się być bezcenne. – My wiemy czy konkretny psiak odnajdzie się w oferowanych mu warunkach. Wiemy czy na przykład będzie dogadywał się z dziećmi, czy tak jak pozostali członkowie rodziny lubi sporą aktywność. Czasem ktoś chce psa na ogród, a my wiemy, że to pies do mieszkania, mający potrzebę regularnych spacerów. Z całych sił staramy się doradzić trafnie, by po czasie nie okazało się, że między nowym właścicielem a psiakiem tworzy się konflikt interesu – zaznacza Ewelina Połednik. – Jeśli wybór rodziny jest dla nas nie do końca trafny, ukierunkowujemy ją na innego czworonożnego przyjaciela – dodaje.

Po takiej szczegółowej weryfikacji następuje podpisanie umowy adopcyjnej. Ale to nie oznacza, że losem zaadoptowanych psiaków wolontariusze już się nie interesują. Zgodnie z umową mają możliwość kontaktowania się z rodziną, zwłaszcza jeśli docierają do nich niepokojące sygnały. Zdarza się też tak, że to nowi właściciele proszą przytulisko o wsparcie. – Bardzo rzadko zdarza się, że psiak wraca do nas. Są to sporadyczne przypadki, w skali roku – jedna, dwie takie sytuacje. Uważam, że jest to dobra średnia, którą utrzymujemy ze względu na to, że bardzo się staramy i jesteśmy mocno zaangażowani. A co najistotniejsze, nasi wolontariusze są osobami doświadczonymi, które w przytulisku pojawiły się nieprzypadkowo – mówi reprezentantka stowarzyszenia.

Mogą liczyć na wolontariuszy

Kto może działać na rzecz podopiecznych wodzisławskiego przytuliska? Przede wszystkim osoby świadome wyzwania, odpowiedzialne, sumienne, które, gdy zdeklarują chęć pomocy, z powierzonych zadań będą się wywiązywać. No i takie, które bezgranicznie kochają zwierzaki. Wolontariuszem może zostać osoba w wieku od 15 lat, za zgodą rodzica. – Szczególnie zapraszamy osoby pełnoletnie, mobilne, które będą także pomocne w sytuacjach, gdy podopieczny wymagał będzie wsparcia weterynarza i trzeba go będzie zawieźć do lecznicy. Tak proza życia – wspomina.

By dołączyć do grupy wolontariuszy trzeba przejść szkolenie. Informacja o terminach pojawia się na profili fb stowarzyszenia – Wodzisławskie psy i koty. – Spotykam się z kandydatami, opowiadam o naszej działalności i naszych oczekiwaniach. Kandydatom przekazuję jak najwięcej informacji o zasadach pracy tutaj, o wyprowadzaniu psiaków, o zasadach bezpieczeństwa. Decyzja o podpisaniu umowy wolontariackiej z nami powinna być przemyślana. Zależy nam na tym, by każdy z wolontariuszy odbył przynajmniej jeden dyżur w przeciągu dwóch tygodni. Ważne, by mieli kontakt z psami, by znali się nawzajem. Ustalamy grafik, co pozwala na zapewnienie opieki zwierzakom każdego dnia – podkreśla Ewelina Połednik. Podopieczni przytuliska na brak towarzystwa ze strony wolontariuszy nie mogą narzekać. Skład się zmienia, ale stałych, w wielu przypadkach odwiedzających i wspierających przytulisko od kilku lat osób jest od 30 do 50. Są niezawodni.

Jak pomóc?

Co jeszcze jest istotne dla jak najlepszego funkcjonowania przytuliska? Jak w wielu sytuacjach, potrzebne jest wsparcie finansowe. – Psów pod naszą opieką jest dużo. Systematycznie otrzymujemy na działalność pomoc finansową z miasta, ale te środki z reguły koczą się w okolicach września. Resztę finansujemy jako stowarzyszenie, a na przykład warto wiedzieć, że leczenia, zabiegi, szczepienia – to są wysokie kwoty, sięgające nawet kilka tysięcy miesięcznie – sygnalizuje wolontariuszka. Drugą najważniejszą potrzebą jest właściwa karma. Jej jakość jest istotna, bowiem do przytuliska nierzadko trafiają zwierzęta, które miały kiepskie życie, będące w złym stanie fizycznym, wycieńczone. – Chciałabym zaapelować, jeśli ktoś chce nam i psiakom zrobić prezent to nie musi kupować w markecie ogromnych worów karmy. Zdecydowanie lepiej będzie, gdyby te środki, które zostawiłby w markecie przeznaczy na zakup woreczka karmy na wagę w sklepie zoologicznym. Będzie to strawa bardzo pożywna i jakościowo dobra – mocno podkreśla. – W ten sposób ratujemy zdrowie, a nawet życie zwierząt takich jak na przykład Emir, którego musieliśmy wręcz podtuczyć, bo nie wiedzieliśmy na początku czy fakt, że nie potrafi utrzymać się na nogach jest efektem poważnej choroby, czy skutkiem bestialstwa. Teraz jest w świetnej kondycji i, raz jeszcze zaznaczę, że to właśnie takie psy potrzebują dobrej strawy – dodaje z uśmiechem.

Pomóc można także przynosząc kołdry, koce czy przywożąc systematycznie słomę. – Na terenie przytuliska nie ma magazynu, więc takie składowanie mijałoby się z celem. Słoma by mokła, gniła, a tak w zimie mamy ją na bieżąco. Zachęcamy też nieustannie do świadomej adopcji – podsumowuje. Można także wesprzeć działalność przytuliska przekazując 1 proc. podatku.

A, że warto na taki krok się zdecydować Ewelina Połednik nie ma żadnych wątpliwości. Domową przestrzeń dzieli z trzema psiakami, a na to wszystko marzy o kocie do rodzinnego kompletu. Nie wyobraża sobie domu bez zwierząt. Bo jak mówi, bez nich jest smutno i zdecydowanie za cicho.

 

Skomentuj wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • FOTORELACJE

  • maj kwiecień marzec