brama

Napisane przez: lena 28-11-2018

To była opowieść o Wietnamie, jakiego nie znamy

Pięćdziesiąt cztery mniejszości etniczne, przepiękne pejzaże, pełna brutalności historia, która do dziś nie pozwala o sobie zapomnieć, bogactwo smaków, dynamiczna aura, inspirująca sztuka, pomysłowość rodem z barejowskiego „Misia” – to wszystko składa się na opowieść o Wietnamie, którą 27 listopada w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej podzielił się Andrzej Meller. Dziennikarz, reportażysta podczas spotkania z czytelnikami skupił się na książce „Czołem, nie ma hien” i zaprosił do zanurzenia się w wietnamskiej rzeczywistości, opisywanej z punktu widzenia Europejczyka, który tam mieszkał, a nie z perspektywy turysty. Był to wciągające i pełne fascynacji spojrzenie. – Przygoda z Wietnamem zaczęła się od wstrząsu mózgu i pobytu w szpitalu, bo napadnięto mnie pod bankomatem. Ale nie zraziłem się tym zdarzeniem, zostałem bo to kraj bardzo ciekawy – mówił autor. Po tym wprowadzeniu Andrzej Meller posiłkując się fotografiami przedstawił Wietnam, jakiego nie znamy.

Podawał przykłady na kulturową różnorodność, wspominał o teatrze kukiełkowym na wodzie, o święcie Tet – czyli początku nowego roku. Co oczywiste, sporo nawiązywał do wojennych uwikłań i przeszłość kraju, wspominał o architekturze, w tym o Polsko-Wietnamskiej Misji Konserwatorskiej, której przewodził Polak – Kazimierz Kwiatkowski. – Prowadzony przez niego zespół dokonał rekonstrukcji religijnego sanktuarium Czamów w My Son niedaleko Hoi An, pracował też m.in. na hoiańskiej starówce, którą uratował od zniszczenia. Wspomniane obiekty znalazły się na ostatecznie na liście UNESCO. Kazik, jak o nim mówią Wietnamczycy, to bohater – dodawał.

Nie zabrakło też dowodów na urozmaicone wietnamskie menu, na bogactwo owoców i ryb, na handel wodny czy na pasję do gotowania potraw niemalże ze wszystkiego. – To kościsty naród z obsesją jedzenie – żartował Meller. – Jak widzi się na ulicy kogoś większych gabarytów to z pełnym przekonaniem można stwierdzić, że to nie jest Wietnamczyk – akcentował.

Z autorem uczestnicy spotkania mogli wymienić kilka zdań podczas oczekiwania na autograf. A i z okazji do wykonania wspólnych pamiątkowych zdjęć korzystano chętnie.

Skomentuj wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • FOTORELACJE

  • listopad pazdziernik wrzesien