brama

Napisane przez: lena 13-05-2019

Poznaliśmy artystyczną wrażliwość Artura Szołdry

Ile o świecie można opowiedzieć za pomocą rzeźby? Okazuje się, że wiele i to sięgając do jego różnych wymiarów. O niezbędnej podczas tworzenia i odbierania sztuki otwartości i emocjonalności opowiadał artysta nietuzinkowy.

Artur Szołdra, bo o nim mowa, podczas wydarzenia Surrealistyczne rzeźby w Wodzisławskim Centrum Kultury zafundował słuchaczom swoisty przegląd swojej pasji, poprzez filmową prezentację zabrał ich do serca swojej pracowni, a także dał możliwość do spróbowania rzeźbienia w drewnie. Rzecz działa się10 maja. – Można powiedzieć, że impulsem do zainteresowania się sztuką była książka na temat Wita Stwosza. Kiedy ją otrzymałem byłem bardzo młodym człowiekiem, ale już wtedy jego dzieła zachwyciły mnie. Byłem zafascynowany jego sposobami przedstawiania postaci wraz z ich niedoskonałościami i umiejętnością uchwycenia detali. Tę książkę mam do dziś – mówił Artur Szołdra. – Natomiast moje pierwsze zderzenie z rzeźbą miało miejsce podczas spotkania ze Zbyszkiem Hławiczką, wybitnym rzeźbiarzem z Goleszowa. On wciągnął mnie w ten świat, byłem pod wielkim wrażeniem jego prac i umiejętności – dodawał.

Artur Szołdra jest samoukiem, przez lata, metodą prób i błędów, starał się wypracować własny styl. I to mu się udało. Jego prace, choć jak sam podkreśla raczej nie tworzą spójnych projektów, mają charakterystyczny sznyt. Są utrzymane w nurcie surrealizmu, nadrealizmu. A przede wszystkim wywołują emocje i to zarówno u niego, podczas procesu tworzenia, jak i finalnie u odbiorców, którzy mogą jego artystyczną wrażliwość podziwiać. – Emocje są elementem najważniejszym, dla którego tworzę. Staram się przedstawić świat nieidealny, ale prawdziwy. Uciekam się do metafor. Jedną z nich są pojawiające się w rzeźbach klucze i dziurki od kluczy. To przenośnia, sposób na pokazanie złożoności świata, jego wielowymiarowości i w pewien sposób zachęcenia odbiorcy do poznania wielu jego aspektów – wspominał twórca z Ustronia.

Lubi tworzyć w ciszy, we wnętrzu własnej pracowni. Czas, pora dnia nie mają większego znaczenia. Kiedy przychodzi myśl, natchnienie, inspiracja sięga po dłuto i realizuje swoje pomysły cierpliwie i wytrwale. Bywa, że kilkunastodniowe działania idą na marne, bo efekt końcowy nie jest taki, jak być powinien. Bywa, że patrząc na wykonane już jakiś czas temu dzieła artysta ma ochotę nanieść zmiany, ale tego nie robi. Idzie dalej, rozwija się. Poza pracą twórczą w pracowni, artysta pojawia się na plenerach, także zagranicznych. Ostatni, w jakim uczestniczył, zaowocował wykonaniem okazałego Betlejem. – Na początku, kiedy nie miałem jeszcze takiego doświadczenia, bardzo koncentrowałem się na projektach. Można powiedzieć, że dążyłem do perfekcji. A teraz zwykle wpierw patrzę na materiał, jaki mam do dyspozycji i do niego dopasowuję swój rzeźbiarski pomysł. Można powiedzieć, że to tak jak z ludźmi, zrozumiemy ich lepiej tylko wtedy, gdy ich poznamy – akcentował.

W jego pokaźnej kolekcji dominują rzeźby z drewna, które twórca wzbogaca o elementy z brązu, metalu. W Wodzisławskim Centrum Kultury podziwiać można było ponad 20 prac Artura Szołdry. Zainteresowani mieli okazję do indywidualnej rozmowy z artystą i chętnie z tej sposobności skorzystano. Twórca efektownie zaprezentował to, jak w drewnie powstają figury Lichtenberga. Kto tego wszystkiego doświadczył, z pewnością nie żałował. Prace autorstwa Artura Szołdry na co dzień można podziwiać w Muzeum Ochorowiczówka, które mieści się w Ustroniu. Jego rzeźby współtworzą kolekcję dzieł nawiązujących do nurtu magicznego realizmu.

Skomentuj wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • FOTORELACJE

  • maj kwiecień marzec