brama

Napisane przez: lena 02-09-2020

Poznaj historię Dni Miasta

Jest przyczynkiem do wspomnień, okazją do podróży w przeszłość, świetnie też pokazuje jak miasto i jego mieszkańcy zmieniali się na przestrzeni lat. O czym mowa? O najnowszej publikacji Muzeum w Wodzisławiu Śląskim – „50 lat wspomnień. Złoty jubileusz Dni Wodzisławia”, autorstwa Kingi Kłosińskiej i Dawida Jęczmionki.

Pracownicy Muzeum sukcesywnie gromadzili pamiątki związane z obchodami święta miasta, o pomoc prosili także mieszkańców Wodzisławia Śląskiego. Zaangażowanie i jednych i drugich było spore, pokłosiem czego jest bogata w szczegóły, tematyczna publikacja. – Praca nad książką była dla nas niesamowitą przygodą. Był to bez wątpienia czas intensywny, ale i odkrywczy, dzięki czemu mogliśmy spojrzeć na te wydarzenia z innej strony oraz poznać ich organizację od podszewki. Nawet nie byliśmy do końca świadomi tego, że tyle się wokół działo – zaznaczają autorzy. – Wodzisławianie lubili się bawić. Od samego początku praktycznie wykazywali się inicjatywami i niebanalnymi pomysłami. Chcieli swoją szarą codzienność rozświetlić czymś ciekawym. I to się nie zmieniło. Z roku na rok są bardziej wymagający, ale i kreatywni. Potrafili się integrować i nadal tworzą Dni Wodzisławia, choć w nieco innej formie – dopowiadają.

Celebracja dni miasta na przestrzeni lat przybierała różnego charakteru. Był to proces, co wyraźnie uwidacznia się w niniejszej książce. Za sprawą materiałów archiwalnych widać, jak wydarzenia te ewoluowały. Zmieniały się programy, atrakcje, czas organizacji dni miasta, a także ich miejsce. Nie było dwóch takich samych imprez. Materiały, jakie udało się zgromadzić, ukazują socjologiczny proces zmian mieszkańców oraz pokazują to, jak miasto nabierało charakteru.

Historia zmian

Aby historię święta miasta upiąć w całościową klamrę trzeba pamięcią sięgnąć aż do roku 1966. W tym to roku odbył się pierwsze Dni Ziemi Wodzisławskiej – bo tak się wówczas święto nazywało. Odbywały się w związku z obchodami tysiąclecia państwa polskiego. Świętowano cały tydzień, program wydarzeń był bardzo bogaty. Każdy dzień podporządkowany był jednej idei, więc odbywał się dzień: górnika, młodości, przyjaźni polsko-radzieckiej, czy sportu. Później czas świętowania skrócił się do trzech dni, a w połowie lat 70. Dni Ziemi Wodzisławskiej zyskały nazwę Dni Wodzisławia Śląskiego. A w 1993 roku po raz pierwszy datę wydarzenia z września przeniesiono na czerwiec. – O taką zmianę wnioskował Adam Ratajczyk, ówczesny naczelnik Wydziału Zdrowia, Oświaty i Wychowania oraz Kultury i Sportu. Taki ruch argumentowano lepszą pogodą i tym, że wydarzenie nie będzie kolidowało z zajęciami szkolnymi. Warto zaznaczyć, że na początku świętowano co dwa lata, potem już rokrocznie – wspomina Dawid Jęczmionka.

Proporczyki, gadżety, zapinki, programy, podziękowania, fotografie, pieczęcie i publikacje to tylko przykłady artefaktów z przeszłości, jakie znaleźć można w publikacji wodzisławskiego Muzeum. Z dokumentacją wydarzeń bywało różnie. Był lata obfite w archiwa i bardzo ubogie w informacje.

– Rozpoczynając pracę nad książką, mieliśmy już całkiem pokaźną bazę, ale oczywiście była ona niekompletna, więc zwróciliśmy się o wsparcie do mieszkańców. Był to apel, na który odpowiedziano ochoczo. Dzięki temu trafiło do nas kilka bardzo interesujących rzeczy – m.in. komplet sześciu szklanek upamiętniający Dni Wodzisławia z 1978 roku, czy okolicznościowy wazon z 1980 roku, co bardzo nas ucieszyło, ponieważ z tego okresu eksponatów nie mieliśmy. Pojawiły się fotografie, o których istnieniu nie wiedzieliśmy – wymienia Kinga Kłosińska.

Czym jeszcze podzielili się wodzisławianie? Przykładowo do Muzeum trafiła popielniczka z 1979, bucik ceramiczny, a także pieczątka z 15. Dni Wodzisławia. Część z pamiątkowych eksponatów wodzisławianie mogli zobaczyć już w zeszłym roku, podczas tematycznego spotkania poświęconego historii święta miasta. Rzecz działa się w wodzisławskiej bibliotece i zorganizowana została w ramach jubileuszowych 50. Dni Miasta.

Czas integracji

Warto zaznaczyć, że od samego początku najmłodsi mieszkańcy miasta mocno angażowali się w organizację tych wydarzeń. W pamięci zapisały się korowody, podczas których szkoły rywalizowały ze sobą i prześcigały się w pomysłach na stylizacje. Dziecięce zespoły ludowe, harcerskie, amatorskie występowały też na scenie. Często też odbywały się konkursy adresowane do dzieci i młodzieży. – Angażowali się też inni, na przykład właściciele wodzisławskich sklepów. Już w latach 60-tych odbył się konkurs na dekoracje witryn sklepowych. W jednym z nich pierwsze miejsce zajął sklep „Społem” – mówi Dawid Jęczmionka. – Z czego wynikało takie zaangażowanie? Mieszkańcy współtworzyli to święto i siłą rzeczy chcieli w nim uczestniczyć. Czuli się po części autorem tych wydarzeń – mówi Dawid Jęczmionka.

Które dni autorzy publikacji z różnych względów uznaliby za najciekawsze i wyróżniające się? Wybór nie jest łatwy. – Dla mnie przełomowymi dniami miasta był te w 2007 roku, podczas których świętowaliśmy 750-lecie miasta. Wtedy my, jako Muzeum, po raz pierwszy zorganizowaliśmy Noc w Muzeum. Było to dla nas wielkie wydarzenie. Zastanawialiśmy się, czy pomysł się spodoba. W kościele ewangelicko-augsburskim zorganizowaliśmy pokaz światła i dźwięku, gdzie tłem była wspaniała kompozycja Vangelisa „Conquest Of Paradise”, do której podłożyliśmy tekst przybliżający historię franciszkanów na tych ziemiach. Ponadto, po wnętrzach Muzeum przechadzała się Biała dama, nie brakowało też tematycznych konkursów. Ku miłemu zaskoczeniu odbiór Nocy był bardzo pozytywny, stąd też na stałe wpisał się w harmonogram święta miasta – zaznacza Kinga Kłosińska. – W 2016 i 2017 roku zorganizowaliśmy pokaz strojów z epoki. Był to dwa odrębne wydarzenia. Wpierw o modzie w obliczu śmierci interesująco opowiadała dr hab. Małgorzata Grupa, prof. UMK, a następnie, rok później, swoimi dziełami chwaliła się grupa Krynolina, skupiająca pasjonatów ubioru historycznego z całej Polski. Te pokazy przyciągnęły uwagę – dodaje. Innego wyboru dokonał Dawid Jęczmionka. – Przywołałbym tą edycje, podczas której przeprowadzono konkurs na najlepsze nakrycie głowy. Polegał on na tym, że przez dwa dni uczestnicy musieli chodzić w najbardziej oryginalnym nakryciu głowy. To było zapewne zjawiskowe wydarzenie! Niestety, mimo że znaleźliśmy informację o ogłoszeniu konkursu, nie natrafiliśmy na żadne fotografie je dokumentujące, nie udało nam się też poznać jego laureata. Mimo to chciałbym móc przenieść się do 1996 roku i zobaczyć pomysły mieszkańców na własne oczy. Być może ktoś dysponuje pamiątkowym zdjęciem z tego wydarzenia? Jeśli tak, z przyjemnością byśmy je zobaczyli – opowiada Dawid Jęczmionka.

Co w obchodach miasta powtarza się od lat? Na pewno nie brak akcentów sportowych. Tu warto wspomnieć o organizowanym z rozmachem międzynarodowym wyścigu kolarskim Wodzisław Śląski – Karvina. W późniejszych czasach odbywały się m.in. mecze piłkarskie, wyścigi biegaczy, zawody w armwrestlingu, zawody wędkarskie czy turniej gry w bule. Oczywiście, powtarzają się także koncerty, które obecnie stanowią clou wspominanych wydarzeń i są okazją do spotkania z cenionymi, popularnymi artystami. – W latach 70-tych miały one inny charakter niż obecnie. Był bardziej kameralne i warto zdać sobie sprawę z tego, że w tamtych czasach nie było aż tak wiele imprez organizowanych z rozmachem. Celebrowało się 1 Maja, 22 lipca coś się działo, stąd też Dni Wodzisławia przyciągały zainteresowanych z całego regionu. To było istotne wydarzenie, na którym trzeba było być. Odbywały się też Spotkania z Folklorem – wymienia Kinga Kłosińska.

Premiera

Kto interesuje się szczególnie tym wycinkiem historii miasta, powinien sięgnąć po publikację. Okazja ku temu nadarzy się już niebawem. Autorzy szerzej o swoim dziele opowiedzą już 15 września o godzinie 13:00. Spotkanie online zamieszczone zostanie na Facebooku Muzeum w Wodzisławiu Śląskim. Wrześniowy termin nie jest przypadkowy, nawiązuje bowiem do genezy omawianych wydarzeń. Po nim książka będzie mogła trafić do rąk zainteresowanych. Zakupić ją można będzie w obecnej siedzibie Muzeum w Wodzisławiu Śląskim, przy ul. Rynek 24.

– Ciekawostką jest ostatnia storna publikacji – to miejsce dedykowane czytelnikom, w którym każdy, kto zechce będzie mógł na przykład opisać swoje wspomnienie, zamieścić wybrane zdjęcie czy autograf gwiazdy. Wszak Dni Miasta to niekończąca się historia, która zapewne będzie mieć ciąg dalszy, z nowymi atrakcjami i niespodziankami – dodają autorzy i dziękują wszystkim, którzy zaangażowali się w powstanie książki.

 

Skomentuj wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • FOTORELACJE

  • wrzesień sierpien lipiec