brama

Napisane przez: lena 03-10-2018

Piłka nożna skradła jej serce na dobre

Jest zdeterminowana do tego, by realizować swoje marzenia. Motywują ją sukcesy, demotywuje krytyka i wie, że musi to w sobie zmienić. Mowa o Katji Skupień, piłkarce nożnej, która z sukcesem debiutowała w meczach reprezentacji Polski.

 

Redakcja: Skąd u Ciebie pomysł, by zająć się trenowaniem piłki nożnej?

Katja Skupień: Zawsze miałam lepszy kontakt z chłopakami, niż z dziewczynami. Wolałam spędzać czas z nimi, wychodzić na dwór, a że chłopcy zwyczajowo grali w piłkę nożną, to ja grałam razem z nimi. I chyba stąd to się wzięło. Taka forma spędzania czasu podobała mi się bardzo. Nie ukrywam, że czułam pewnego rodzaju satysfakcję, gdy mogłam być lepsza w grze od chłopaków. Ich z kolei dziwiło, że gram tak dobrze w piłkę i że w niczym im nie ustępuję.

Wtedy byliśmy młodsi i warunki fizyczne w równej walce nam nie przeszkadzały. A teraz nie bardzo mogę porównywać się z lepszymi chłopakami, przegrywam z nimi siłowo, co jest zrozumiałe.

Kiedy zdecydowałaś, by grą zająć się profesjonalnie?

To nie była decyzja, którą podjęłam impulsywnie, w jednej chwili. Wybór był konsekwencją pewnych podejmowanych przeze mnie działań. Najpierw kopałam sobie ot, tak, gdzieś pod blokiem. Potem mama kupiła mi piłkę, co bardzo mi się spodobało, choć była to zwyczajna piłka. Pamiętam, jak męczyłam koleżanki i namawiałam je, by ze mną zagrały. Ale czyniły to niechętnie, a szczerze mówiąc – tylko mi się takie zajęcie podobało. Na szczęście potem pojawił się na mojej drodze trener, powstał klub piłkarski SWD Wodzisław Śląski. Na początku chodziłam na mecze klubu z tatą, jako kibic. A później pojawiła się możliwość wspólnych treningów z drużyną, co bardzo mnie ucieszyło i spodobało mi się na tyle, że w klubie zostałam. Ponieważ już wcześniej dużo czasu spędzałam na boisku, grając z chłopakami, na starcie byłam lepsza, bardziej ograna od wielu dziewczyn. Więc było mi łatwiej wypracować sobie pozycję w drużynie.

Jakie cechy powinna mieć piłkarka?

Przede wszystkim powinna być twarda psychicznie, bo znam wiele osób, które naprawdę miały piłkarski, sportowy potencjał, aby coś osiągnąć, ale nie radziły sobie z krytyką, która bardzo je zniechęcała. A piłka nożna to gra błędów i trzeba się nastawić na to, że niepowodzenia będą zdarzały się równie często, co sukcesy. Myślę, że już też do tego przywykłam, choć nie było mi łatwo. Przed każdym sukcesem stoi wiele porażek, które trzeba przejść. To naturalna droga. I z tą myślą już prawie się oswoiłam.

To, co mówisz brzmi bardzo dojrzale. Czy jest tak, że sportowe doświadczenie wzmacnia charakter?

Myślę, że tak, ale też na tą dojrzałość może mieć wpływ fakt, że obracam się w gronie osób starszych. W drużynie jest chyba tylko jedna dziewczyna młodsza ode mnie. Sporo czasu zajęło mi nawiązanie z nimi normalnego, koleżeńskiego kontaktu. Na początku, z powodu różnicy wieku między nami, czułam pewien dystans. Musiałam znaleźć w sobie śmiałość, żeby na boisku funkcjonować z nimi jak równy z równym. Nie bać się na nie krzyknąć, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, by dać im jakąś wskazówkę. Długo wydawało mi się, że nie mogę być od nich lepsza i nie mogę im nic doradzać. Bo przecież to one miały większe doświadczenie ode mnie. Z czasem okazało się, że to nieprawda. Jednak około dwóch lat zajęło mi to, by przełamać w sobie pewne obawy, na szczęście teraz w drużynie czuję się już bardzo dobrze. Niejednokrotnie jestem kapitanem drużyny. Bardzo mnie to buduje. Oczywiście, żeby motywować drużynę nie trzeba być jej kapitanem, ale kiedy już mam tę możliwość, to czuję się bardziej odpowiedzialna za całą ekipę i za wynik meczu. Mam taką potrzebę, by dawać wskazówki i doradzać. I przede wszystkim wspierać dziewczyny podczas rozgrywek.

Rolę kapitana drużyny wodzisławianka traktuje bardzo poważnie (mat.pras.)

 

Czy Twoja sportowa pasja jest mocno absorbująca?

Kontakt z piłką mam w zasadzie codziennie. Treningi z seniorkami mamy zazwyczaj trzy razy w tygodniu, każdy trwa dwie godziny i jest bardzo intensywny. Do tego dochodzą weekendowe mecze. Jestem w klasie sportowej z chłopakami, którzy treningi mają również trzy razy w tygodniu, ale za względu na brak czasu, muszę rezygnować z gry z nimi i ogrywać się w meczach z dziewczynami. Oprócz tego, nad formą sporo pracuję sama w domu – wykonuję ćwiczenia siłowe, pracuję nad rozluźnieniem mięśni. Można powiedzieć, że praktycznie cały czas robię coś, by poprawić swoją formę, przez co kontakt ze sportem mam każdego dnia. Jestem mocno zdeterminowana do tego, by realizować swoje marzenia. Motywują mnie sukcesy, demotywuje mnie krytyka i wiem, że muszę to w sobie zmienić. Poznaję nowych trenerów, korzystam z ich uwag i doświadczenia. Ich rola polega również na tym, by wytykać nam błędy i muszę się na to uodpornić.

Która z trenerskich uwag najmocniej utkwiła Ci w pamięci?

Trenerzy z reprezentacji raczej nie rozmawiają z zawodnikami indywidualnie. Przeważnie kierują swoje słowa do całej drużyny. Bardzo rzadko zdarza się taka sytuacja, by komentowali to, jak konkretna zawodniczka zagrała w meczu. Zdarzyło mi się w zasadzie raz, jak byłam na zgrupowaniu reprezentacji U17, że trenerka po rozegranym spotkaniu podeszła do mnie i powiedziała, że zagrałam świetnie, mimo kilku błędów. Te słowa podbudowały mnie i jeszcze mocniej uwierzyłam w siebie. Dzięki nim czuję się pewniej.

Wodzisławianka została powołana do reprezentacji Polski U17 (mat.pras.)

Co uważasz za swój największy sukces, a co za dotkliwą porażkę?

Sukces to bez wątpienia gra w reprezentacji. Marzyłam o tym, wiele razy wyobrażałam sobie ten moment i nie sądziłam, że dojdzie do niego tak szybko, że zagram w reprezentacji U15. Wydawało mi się to odległe, w zasadzie niekoniecznie wierzyłam, że tak się stanie. Udało się, to dla mnie ogromny zaszczyt. Porażka? Trudno mi podać konkretny przykład. Pamiętam, jak po moim pierwszym zgrupowaniu U15 przyszły dokładne wyniki rożnych testów, które były przeprowadzone na tym spotkaniu i w zasadzie w testach sprawnościowych, technicznych, motorycznych byłam jedną z najsłabszych zawodniczek. To mnie bardzo zabolało. Pamiętam, że płakałam i byłam załamana, bo to oznaczało, że zaprzepaściłam swoją jedyną szansę na spełnienie marzenia. Wtedy bardzo pomogli mi rodzice, szczególnie tato, na którego zawsze mogę liczyć. Pamiętam, że od razu tego samego dnia zebrałam się w sobie. Na meczach jest taki zwyczaj, że owija się rękę taśmą, na której napisane są inicjały osoby, dla której się gra. Pamiętam, że z determinacją pisałam inicjały trenerki z U15, by się dodatkowo zmotywować. Przez miesiąc mocno pracowałam nad kondycją, dając z siebie wiele i wiem, że ten okres bardzo mi pomógł. Teraz jestem bez wątpienia silniejsza. Nie tylko fizycznie, ale i psychicznie.

Co czuje piłkarka, gdy wychodzi na boisko w roli reprezentantki kraju?

W pierwszym momencie, gdy dowiedziałam się, że gram w pierwszym składzie, targały mną wielkie emocje. Popłakałam się ze szczęścia. Wiedziałam, że na spotkaniu o takiej randze będzie dokładnie tak, jak w telewizji – wyjdę na boisko w reprezentacyjnym stroju, trzymać będę za rękę towarzyszące mi dziecko i w końcu, z dumą zaśpiewam hymn Polski. To było coś! Nie wierzyłam, że to, co wydawało mi się bardzo odległe, ziści się. W szatni przed meczem rozpłakałam się raz jeszcze, zresztą każda z zawodniczek wyraźnie czuła, że nadchodzi wyjątkowy i ważny moment. Wyjście na murawę i zaśpiewanie hymnu zapamiętam do końca życia. Nie spodziewałam się też tak wielu kibiców, niecodziennej oprawy. To było niesamowite przeżycie, jedno z najpiękniejszych w moim życiu!

Pierwsze tak wielkie emocje za Tobą, a co przyniesie najbliższa przyszłość?

Teraz koncentruję się nad tym, by jak najlepiej zagrać w rundzie jesiennej i wiosennej. Nie chcę wybiegać planami zbyt daleko w przyszłość. Przede mną zgrupowanie U15, dwumecz z Czechami, miesiąc później dwumecz ze Słowacją i to będą moje ostatnie dwa występy w tej reprezentacji, oczywiście jeśli na mecz ze Słowacją otrzymam powołanie. Nie ukrywam, że bardzo zależy mi na osiągnięciu dobrego wyniku w Mistrzostwach Polski U16, bo wiem, że mamy zespół o dużym potencjale. A potem dążyć będę do tego, by zagrać na Mistrzostwach Europy U17. To moje kolejne marzenie – wyjść nie tylko na spotkanie sparingowe, ale i wesprzeć reprezentację w meczu o punkty. No, i idealnie byłoby, gdybyśmy dostały się do finału.

Piłka nożna to największa pasja Katji Skupień (mat.prs.)

Który ze sportowców Ci imponuje?

Jeśli chodzi o piłkarzy to moim ulubionym klubem jest Bayern Monachium. W zasadzie wszystkich piłkarzy z tego klubu lubię, ale wzorem dla mnie był grający w nim Philipp Lahm. Cenię też Manuel’a Neuer’a. Pamiętam, strój tego bramkarza, był moim pierwszym i wybrał mi go tato. Zawodnicy ci imponują mi swoim talentem, ale i ciężką pracą. Jeśli chodzi o piłkarki, z polskich zawodniczek bardzo cenię sobie Ewelinę Kamczyk, która nawet kiedyś pojawiła się u nas na treningu. Ostatnio do naszego klubu dołączyła Daria Kasperska, zawodniczka, która ma za sobą naprawdę wiele występów w seniorskiej reprezentacji Polski. Niejednokrotnie grałam z nią w jednej drużynie, miałyśmy wspólne sparingi, treningi. To dla mnie ogromny zaszczyt. Bardzo sobie cenię jej wskazówki. Bez wątpienia Daria jest dla mnie autorytetem.

Gdy myślisz o swojej przyszłości, to w centrum planów znajduje się piłka nożna?

Zdecydowanie tak! Wielu rzeczy próbowałam w swoim życiu, ale po roku, po paru miesiącach z nich rezygnowałam. Interesowałam się tańcem, przez rok chodziłam na treningi zespołu Miraż, chodziłam na zajęcia Teatru Szydełko. Ale nie tego szukałam. Spełniam się grając w piłkę nożną i dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez niej. To bez wątpienia mój żywioł i chcę swoją przyszłość związać ze sportem. Dlatego też myślę o nauce w szkołach sportowych. Wiadomo, że piłkarką nie mogę być do końca życia, ale po zakończeniu kariery nie chciałabym definitywnie rezygnować ze sportowej pasji. Może zdecyduję się kiedyś na studiowanie dziennikarstwa sportowego, albo – co byłoby ziszczeniem mojego kolejnego marzenia – zostanę trenerką dobrej drużyny.

I nie przeszkadza Ci fakt, że piłkarki znajdują się w cieniu piłkarzy?

Wiem, że tego nie da się w żaden sposób przeskoczyć. Ale widzę też, że piłka nożna kobiet z roku na rok spotyka się z coraz większym zainteresowaniem. Szczerze mówiąc wątpię, że kiedykolwiek będzie na tym samym poziomie, co ta w wydaniu mężczyzn, ale jestem pewna, że jeśli dalej w takim tempie będzie się rozwijać, to ma szansę stać się popularnym sportem. Z męska piłką nożną nie mamy co rywalizować. W ich wydaniu mecze, głównie ze względu na warunki fizyczne, są bardziej dynamiczne, ale to nie oznacza, że ten sport powinien być domeną mężczyzn. Uważam, że warto i trzeba promować piłkę nożną kobiet. Pokazywać kibicom, że my też potrafimy stworzyć dobre widowisko i gramy na wysokim poziomie. Swoje wierne grono kibiców już mam. Moi najbliżsi, przyjaciele z zainteresowaniem śledzą moje poczynania i trzymają kciuki. Za mnie i za całą drużynę. Ich zaangażowanie bardzo sobie cenię.

Masz czas na rozwijanie innych pasji?

Nie. Kiedyś myślałam, że z grą w piłkę uda się pogodzić grę na saksofonie. Zdałam do szkoły muzycznej, ale szybko okazało się, że nie byłabym w stanie naraz zająć się tak wymagającymi pasjami. Dokonałam wyboru, którego nie żałuję. Ze względu na pasję i pracę mojego taty, lubię z nim oglądać filmy, seriale, ale czasu i na to mam niewiele, bo do intensywnych treningów dochodzi przecież nauka w szkole. Więc raczej koncentruję się na nich. Tata jest ekspertem, więc rzadko wchodzę w dyskusję z nim, zwyczajnie jego wiedza mnie onieśmiela. Natomiast bardzo lubię słuchać tego, jak on uważa i często, gdy rozmawiam ze znajomymi na tematy filmowe, wzoruję się na tym, co usłyszałam podczas rozmowy z moim tatą.

Zadowolenie po pierwszej bramce w meczu reprezentacji U15 (mat.pras.)

Sumując, uprawiasz piłkę nożną bo…?

Bo to kocham! I nie wyobrażam sobie, bym mogła robić cokolwiek innego. Miejsce na boisku to moje miejsce. A emocji, jakie towarzyszą mi podczas gry, nie zamieniłabym na żadne inne.

 Dziękuję za rozmowę. 

Katja Skupień – urodzona w 2004 roku. W piłkę nożną gra od dziewiątego roku życia. W 2014 roku rozpoczęła treningi w klubie SWD Wodzisław Śląski. Jej pierwszym trenerem był Jan Grabiec, kolejnym do dnia dzisiejszego Wojciech Glenc. Reprezentantka Śląska U13 i U16. Brązowa medalistka Mistrzostw Polski Kadr Wojewódzkich U13 w sezonie 2016/2017. W 2017 roku powołana na Letnią i Zimową Akademię Młodych Orłów (w Gniewinie i w Bydgoszczy). Reprezentantka Polski U15 i U17. W 2018 roku czterokrotnie powoływana na zgrupowania Reprezentacji Polski U15 (Grodzisk Wielkopolski, 2xPruszków, Wałbrzych). Rozegrała dwa mecze sparingowe w Reprezentacji U15, strzeliła jedną bramkę. We wrześniu tego roku zadebiutowała w oficjalnych meczach międzypaństwowych Reprezentacji Polski U17 – zagrała w dwóch meczach ze Szkocją (obydwa zakończone remisem 1-1), w drugim wyszła na boisko w podstawowej jedenastce. W październiku powołana na dwa mecze Reprezentacji Polski U15 z Czechami (pierwszy 5 X w czeskim Nachodzie, rewanż 7 X w Wałbrzychu).

Skomentuj wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • FOTORELACJE

  • listopad pazdziernik wrzesien