brama

Napisane przez: lena 11-06-2019

Piękne jubileusze wodzisławskiej koszykówki

Wodzisławska koszykówka męska ma już pół wieku, a Żeński Klub Koszykarski Olimpia Wodzisław Śląski obchodzi w tym roku swoje 20-lecie. O tej dyscyplinie sportu, wspaniałych jubileuszach, dokonaniach sportowców i istniejących wyzwaniach porozmawialiśmy z wiceprezesem ŻKK Zbigniewem Kobylińskim.

Wielkie świętowanie jubileuszy miało miejsce 29 kwietnia w Wodzisławskim Centrum Kultury. Gala zgromadziła wielu gości – przedstawicieli miasta, powiatu, Śląskiego Związku Koszykówki, przyjaciół z innych klubów, sympatyków i – oczywiście – głównych bohaterów wydarzenia – obecnych i byłych zawodników i zawodniczki. – Zaprosiłem wszystkich swoich koszykarzy. Przyjechali ci najbardziej znaczący. Było kilku reprezentantów Polski i, co ważne, były prawie wszystkie koszykarki, które na przestrzeni 20-lecia działalności ŻKK Olimpia trenowały – mówi Zbigniew Kobyliński. – Przy okazji jubileuszu nasze młodziczki starsze, które zdobyły Mistrzostwo Śląska U14, odebrały złote medale za sezon 2018-2019. Od samego początku prowadzi je trener Damian Hnida – dopowiada. Przypomnijmy, od 29 maja do 2 czerwca, to właśnie one uczestniczyły w finałach Mistrzostw Polski w Żyrardowie, zajmując ósme miejsce w Polsce. Imprezę uświetnił koncert pianisty, kompozytora – Krzysztofa Kobylińskiego.

Adam Kot

 

Półwiecze koszykówki

Pytając o genezę wodzisławskiej koszykówki, należało by zapytać, skąd w życiu Zbigniewa Kobylińskiego wzięła się koszykówka. – Ja całe życie uprawiałem koszykówkę jako zawodnik, a później trener. Kiedyś mieszkałem w Jeleniej Górze. To naprawdę stare dzieje, koniec lat 40. To właśnie wtedy po raz pierwszy zetknąłem się z koszykówką – wspomina. – Potem, razem z rodzicami przeprowadziliśmy się do Gliwic. Tutaj też zacząłem grać i tutaj później prowadziłem żeńską grupę w studium WF-u Politechnice Śląskiej – dodaje. – I w końcu przyjechałem tutaj, do Wodzisławia. Chciałem robić coś po pracy zawodowej, więc postanowiłem założyć sekcję koszykówki. Przekonałem do tego pomysłu kilku działaczy piłkarskich. Miałem wtedy dwadzieścia parę lat. Było ciężko, ale jakoś się udało.

W 1968 r. przy ówczesnym Górniczym Klubie Sportowym Wodzisław przy KWK “1 Maja” powstała sekcja koszykówki. – Później klub zmieniał nazwę na GKS Odra Wodzisław, a następnie na dzisiejszą, czyli MKS Odra Wodzisław. Po moim odejściu obowiązki trenera przejął wychowanek klubu, Marek Malik – mówi Zbigniew Kobyliński.

– W czasie, gdy prowadziłem wodzisławską koszykówkę męską, byliśmy wielokrotnie Mistrzem Śląska we wszystkich kategoriach wiekowych, począwszy od seniorów a skończywszy na młodzikach. Wielokrotnie walczyliśmy o wejście do drugiej ligi, niestety nigdy się to nie udało – ani mnie, ani moim następcom. Natomiast kilka lat później kadeci prowadzeni przez Marka Malika zdobyli brązowy medal w Mistrzostwach Polski. Wodzisławska koszykówka wychowała dwóch reprezentantów Polski, którzy grali w barwach pierwszoligowego Zagłębia Sosnowiec: gwiazdę polskiej koszykówki, Andrzeja Żurawskiego – dwukrotnie zdobył Mistrzostwo Polski z zespołem Zagłębia oraz Gabriela Sławika, który grał w reprezentacji Polski juniorów, również w barwach Zagłębia Sosnowiec.

20-lat ŻKK

W grudniu 1998 r. z inicjatywy trenera Zbigniewa Kobylińskiego zawiązano Komitet Założycielski, którego celem było utworzenie w mieście klubu sportowego koszykówki żeńskiej. W skład Komitetu weszli właśnie Zbigniew Kobyliński, Wiesława Wróżek i Alojzy Kwaśny. ŻKK Olimpia Wodzisław Śląski został zarejestrowany w Sądzie Okręgowym w Katowicach 3 marca 1999 r.

– Kolebką damskiej koszykówki w Wodzisławiu była Szkoła Podstawowa nr 2 przy ul. ks. Antoniego Roboty, którą wówczas kierowała dyrektor Malińska. To właśnie tam odbywały się pierwsze treningi. Po roku trenowania dziewczyny zdobyły Mistrzostwo Śląska – wspomina obecny wiceprezes Olimpii.

– Trzykrotnie występowaliśmy w eliminacjach Mistrzostwach Polski młodziczek, a ten trzeci raz to udział w finale Mistrzostw Polski aktualnie zakończonych, gdzie zajęliśmy ósme miejsce w Polsce. Zdobywaliśmy kilkakrotnie Mistrzostwo Śląska w różnych kategoriach wiekowych. Zdobyliśmy mistrzostwo II ligi. Wtedy drużynę prowadził trener Grzegorz Korzeń. Aktualnie, od trzech lat gramy w I lidze, ale nasz start w zbliżającym się sezonie stoi pod ogromnym znakiem zapytania – mówi Zbigniew Kobyliński, wskazując na bardzo dużą potrzebę wsparcia finansowego. – Granie w wyższych ligach to ogromne pieniądze.

ŻKK ma na swoim koncie spore osiągnięcia. To z tego klubu wyrosły zawodniczki znane w całej Polsce. Przykładem są Monika Opiatowska i Justyna Knopek, która później występowała m.in. w pierwszoligowej Wiśle Kraków.

Dokonania te doceniane są przez kibiców, którzy licznie gromadzą się na meczach. – Mamy mecze, podczas których nie ma miejsca na sali. Takie ostatnio były np. półfinały Mistrzostw Polski U14K w Wodzisławiu – mówi wiceprezes.

Obecnie klub tworzy ok. 80 zawodniczek, począwszy od 6-, 7-latek, kończąc na seniorkach. Najmłodsze trenują raz w tygodniu, starsze po cztery razy. W tej chwili w ŻKK gra siedem zawodniczek – wychowanek innych klubów.

Szkolenie i jeszcze raz szkolenie

– Bez szkolenia dzieci i młodzieży ani rusz. To priorytet – przyznaje Zbigniew Kobyliński. – Olimpię prowadzi teraz kilku bardzo dobrych trenerów. Zespół seniorek, grający w I lidze, trenuje Adam Kubaszczyk, doktorant na AWF w Katowicach, kierownik zakładu gier sportowych oraz trener reprezentacji Polski U16. Młodziczki starsze, które zdobyły Mistrzostwo Śląska, a także młodziczki młodsze, które zajęły czwarte miejsce w rozgrywkach, prowadzi Damian Hnida. Daniel Szuszkowski zajmuje się zespołami minikoszykówki U12, tegorocznym wicemistrzem Śląska, grupą U11, która zajęła ostatnio szóste miejsce w rozgrywkach oraz grupą U10. Klasy pierwsze trenowane są przez Patrycję Jastrzębską – wymienia.

W okresie przygotowawczym do rozgrywek, w drugiej połowie sierpnia klub organizuje obozy sportowe, najczęściej w zaprzyjaźnionym schronisku młodzieżowym posiadającym halę sportową – dla zespołów młodzieżowych oraz MOSiR – dla zespołu seniorek w Cieszynie.

– Mam ambicję, żeby w przyszłości stworzyć taki zespół seniorek, w którym przynajmniej 70 proc. zawodniczek było naszymi wychowankami. Jestem przekonany że kilkanaście młodych dziewczyn, olimpijek, będzie grało także w przyszłości w naszym zespole seniorskim – wyjaśnia wiceprezes Olimpii.

Współpraca ze szkołami

– Zawsze uważałem że funkcjonowanie każdej dyscypliny sportu musi być oparte na współpracy ze szkołami, z dyrekcją i nauczycielami WF. Mile wspominam współpracę ze Szkołami Podstawowymi nr 5 (Jerzy Zimny, Jan Litwin), nr 6 (Ryszard Ciesielski), nr 10 (Wiesława Wróżek, Iwona Bąk), z Liceum Ogólnokształcącym nr 1 (Henryk Nogły, Piotr Hliśnikowski), wodzisławskim ZST (dyrektorzy Ryszard Zawadzki i Czesław Rychlik) czy Gimnazjum nr 2 (dyrektor Gabriela Niemiec, Grzegorz Korzeń) – wymienia Zbigniew Kobyliński.

Otwarcie przyznaje jednak, że nie jest zwolennikiem klas sportowych. – Młodzież, która w ramach codziennych lekcji ma zajęcia sportowe, w wielu przypadkach nie jest w ogóle zainteresowana uprawianiem koszykówki. Często robi to z przymusu. Inaczej jest, kiedy przychodzi na treningi dopiero po lekcjach – mówi wiceprezes. Bardzo ceni jednak obecną współpracę z wodzisławskimi szkołami: Szkołą Podstawową nr 2 na Jedłowniku – wspomnianą kolebką damskiej koszykówki w Wodzisławiu (dyrektor Joanna Kulińska, Małgorzata Knopek), Zespołem Szkolno-Przedszkolnym nr 7, gdzie prowadzona jest klasa sportowa (dyrektor Jacek Dojka, Roman Szamatowicz), Zespołem Szkolno-Przedszkolnym nr 2 (dyrektor Agnieszka Rudzka-Gajda), Szkołą Podstawową nr 4 w Radlinie (Bożena Jurgaś) oraz w Turzy Śląskiej (Anita Brocka-Ratowska).

Wspomnienia

Osoby związane na przestrzeni minionego półwiecza z wodzisławską koszykówką chętnie wracają wspomnieniami do wcześniejszych lat. – Dawni zawodnicy próbują nawiązywać kontakt. Są tacy, którzy zaczynali u mnie grać np. w 1968-69 r. Ci witają się ze mną na meczach: “Dzień dobry, trenerze” – mówi Zbigniew Kobyliński, przyznając, że często po tylu latach już po prostu ich nie poznaje. Pomóc wtedy mogą kalendarze czy wycinki z gazet z ostatnich dziesięcioleci, które ŻKK kolekcjonuje.

– To już tyle lat… Muszę iść w końcu kiedyś na emeryturę. Nie ma ludzi niezastąpionych – zaznacza żartobliwie Zbigniew Kobyliński, zapytany o odpoczynek od koszykówki. Dodaje, że nawet gdyby przeszedł na koszykarską emeryturę, znalazłby sobie inne zajęcie, póki pozwala na to nadmiar energii. – Ale oczywiście chodziłbym dalej na mecze – puentuje.

 

Skomentuj wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • FOTORELACJE

  • październik wrzesien sierpien