brama

Napisane przez: lena 17-03-2020

Oni mają „to coś”!

W szarej codzienności rzadko zwracamy uwagę na ich obecność. A bez wątpienia to ludzie do zadań specjalnych. I właśnie przed takim ponownie postawiła ich rzeczywistość. Zaangażowani, odważni, rozsądni – tacy bez wątpienia są ratownicy medyczni. I taki z pewnością jest zespół FIREMED z Wodzisławia Śląskiego. Od lat pomaga m.in. w zakresie opieki medycznej związanej z transportem medycznym na terenie Polski oraz za granicą. Bez wahania załoga włączyła się w ewakuację chorych ze szpitala w Raciborzu, gdy ten, decyzją ministerstwa zdrowia, przekształcono w szpital zakaźny.

Redakcja: Znaleźliśmy się w sytuacji poważnej, która wymaga od nas dyscypliny, racjonalności, ale i przeorganizowania swojego dotychczasowego życia. Jak odnajdują się w niej osoby, które nie mogą zareagować na apel i zostać w domu. Osoby, takie jak Wy – które w tym czasie muszą stanąć na wysokości zadania i nieść pomoc innym?

Mateusz Kaczmarek: Taki zawód sobie wybraliśmy, w pełni świadomie, zdając sobie sprawę ze wszystkich konsekwencji, z jakimi się wiąże. Oczywiście, to nie jest tak, że w obecnej sytuacji nie mamy obaw. Mamy, dlatego korzystamy ze środków ochrony osobistej, nie narażamy się bez potrzeby.

W jaki sposób wspieraliście potrzebujących do tej pory. Jakie mieliście zadania do wykonania? Co przed Wami?

Na początku, kiedy nie było potwierdzonych przypadków zarażeń koronawirusem pacjenci, znajomi pytali: co było gdyby…? Więc zgodnie z wiedzą, jaką mieliśmy, staraliśmy się przekazywać dobre praktyki, chociażby te dotyczące zasad prewencyjnych, czyli higieny. Ale przyszedł taki moment, kiedy wirus dotarł do Polski, a sytuacja zaczęła się zmieniać. Zadzwonił telefon ze szpitala w Raciborzu. Zapadła decyzja, że szpital ma zostać przekształcony w zakaźny, w związku z czym pacjentów przybywających w nim, trzeba było przewieźć do innych placówek w województwie i kraju. Nie zastanawialiśmy się długo, by pomóc. Po rozmowie z załogą uruchomiliśmy dodatkowe zespoły i ruszyliśmy w drogę. Co przed nami? Życie pokaże, póki co nasza działalność skupia się głównie wokół zespołów wyjazdowych transportu medycznego, więc bez zmian, bo pacjenci nadal będą musieli trafiać do szpitali lub na badania. Niemniej jednak odczuwamy też negatywne skutki obecnej sytuacji, ponieważ w związku z odwołaniem wszystkich wydarzeń kulturalnych i sportowych, nie realizujemy zabezpieczeń medycznych, a to również spory procent naszej działalności.

Jak przebiegała ewakuacja pacjentów i czy to pierwsza tego typu akcja, w której uczestniczyliście?

Była to niesamowicie wymagająca logistycznie akcja, którą personel szpitala w Raciborzu ogarnął bardzo sprawnie, zapewne kosztem wielu nerwów i wysiłku, ale z dbałością o dobro pacjentów. Od dziesięciu lat realizujemy różne zabezpieczenia i transporty medyczne zarówno krajowe, jak i międzynarodowe, ale była to pierwsza tak duża akcja, zorganizowana w tak krótkim czasie.

foto: FIREMED

Czy uważasz, że jako społeczeństwo, odpowiedzialnie podchodzimy do zaistniałej sytuacji?

Widać, że coś się zmieniło na pozytywne. Niektórzy zaczęli myć ręce, dbać o podstawowe zasady higieny, ale nadal niesamowicie niepokoi mnie, że jest spory odsetek społeczeństwa, który nad bezpieczeństwo innych, w tym swoich bliskich, postawiło chęć, żeby pójść do kościoła na mszę. I nie chcę tu atakować niczyjej religijności, ale znacznie bardziej odpowiedzialne byłoby zobaczenie mszy w telewizji i odmówienie modlitwy w domowym zaciszu, niż narażenie bliskich i bliźnich. Miejmy tego świadomość.

Kto tworzy załogę FIREMED? Z jakimi osobami pracujesz na co dzień?

To są niesamowici ludzie! Pracuję z osobami, które sprawiają, że nasza firma nie jest tylko miejscem pracy, a ponieważ spotykamy się także w czasie wolnym to pokazuje, że mamy wspólne zainteresowania i podobny światopogląd. Cenię naszą ekipę za podejście do swoich zadań i wiem, że mogę na nich liczyć. To co prawda ogromny skrót, ale ostatni przykład ze szpitalem w Raciborzu po raz kolejny pokazuje, że potrafią zostawić swoje plany, rodziny i ruszyć tam, gdzie potrzebna jest pomoc.

foto: FIREMED

Czujecie wsparcie i wdzięczność innych za Waszą pracę? 

Na pewno środowisko związane z ochroną zdrowia obecnie zyskało w oczach społeczeństwa na duży plus. Niestety, patrząc chociażby na propozycje finansowania dla ambulansów wyznaczonych do transportu osób zakażonych lub z podejrzeniem zakażenia, to na wyższych szczeblach podejście póki co nie zmieniło się, a świadczenia są źle opłacane. Kolejne dni i kolejne konferencje przynoszą nowe, więc może i w tym temacie drgnie coś tak, by ludzie stanowiący jeden z filarów bezpieczeństwa w tym kraju, byli docenieni nie tylko poklepaniem po plecach i hasłem „dobra robota”. Ale są też piękne gesty widoczne w kraju, jak chociażby bezpłatne posiłki czy kawa dla medyków i z takim podejściem też się spotkaliśmy, bo wodzisławska restauracja Trattoria z taką inicjatywą również ruszyła.

Jak na Twoją aktywność w tej chwili patrzą Twoi najbliżsi? Z jakimi emocjami się borykacie?

Ja poza tym, że pracuję jako ratownik medyczny, jestem również strażakiem Państwowej Straży Pożarnej, a co za tym idzie moja rodzina już wie, że w sytuacjach nagłych, jak nawałnice itp. muszę zniknąć z domu i pędzić do służby. Więc,w pewien sposób, są oswojeni, ale sytuacja obecna jest trochę inna, a ponieważ także moja żona jest żołnierzem zawodowym i ratownikiem medycznym, sami potrzebujemy wsparcia naszej rodziny przy opiece nad córkami i to wsparcie otrzymujemy. Co do emocji, chyba jak każdy, mamy obawy, ale staramy się do minimum ograniczyć ryzyko towarzyszące naszej pracy i dbać o siebie, żebyśmy pozostali zdrowi.

foto: FIREMED

Dlaczego zdecydowałeś się zostać ratownikiem medycznym?

Chyba mam to we krwi! Moja Mama jest pielęgniarką i moją chęć nauki zasad udzielania pomocy wspierała od kiedy pamiętam i to ukierunkowało mnie w życiu na taką, a nie inną drogę. Poza tym w zawodzie ratownika jeden telefon potrafi spokojny dyżur zmienić o 180 stopni i ja ten brak monotonii w tej pracy uwielbiam.

Kto nadaje się do tej profesji?

Większość osób pracujący w tym systemie! Bo każdy, kto tego nie czuje i nie ma tego we krwi prędzej czy później zmienia zawód. A ci, którzy pozostają mają „to coś”.

Warto zaznaczyć, że FIREMED to specjaliści od zabezpieczania imprez, a także fachowcy od przeprowadzania kursów pierwszej pomocy. Szczegółowe informacje o ich działalności znajdziecie na stronie www.firemed.eu, a także w mediach społecznościowych.

Skomentuj wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • FOTORELACJE

  • marzec luty styczen