brama

Napisane przez: lena 28-03-2019

Na to wydarzenie czekało się cały rok

Co pozostaje po wydarzeniach? Bez wątpienia wiele wspomnień i wiele cennych, dokumentujących miniony czas unikatowych pamiątek. Te, które odnoszą się do historii Dni Wodzisławia Śląskiego, skrupulatnie gromadzi Muzeum w Wodzisławiu Śląskim i nieustannie liczy na wsparcie mieszkańców miasta.

Wazon z roku 1980 rok, popielniczka z 1979, bucik ceramiczny, zapinki, stare fotografie, foldery czy broszury mieszkańcy już przekazali wodzisławskiemu Muzeum. – Mamy też zestaw szklanek z 1978 roku, to unikat. Wiadomo, takie rzeczy łatwo się tłuką i trudniej zachować je w całości. Zdecydowanie łatwiej zachować broszury czy inne pamiątki mało podatne na zniszczenia. Dostaliśmy także pieczątkę z 15 Dni Wodzisławia i myślę, że takie pieczątki były wydawane co roku. Co więcej…mamy zaproszenie na to wydarzenie z 1971 roku, karty uczestnictwa i wciąż czekamy na więcej – mówi Kinga Kłosińska z Działu Kultury Regionu. – Natknęłam się na informację, że w latach 70. prowadzono kramy z takimi okolicznościowymi pamiątkami, więc z pewnością było ich sporo, nie wszystkie zachowały się do naszych czasów – dodaje.

Tematyczne „wspominki” Muzeum gromadzi od miesiąca, każdy kto miałby ochotę przekazać placówce coś cennego, może to zrobić do końca maja. Ze zgromadzonych eksponatów powstanie wystawa z okazji 50. Dni Miasta. Zobaczyć ją można będzie na Rynku, część artefaktów wystawiona będzie w tymczasowej siedzibie Muzeum. Powstanie też okazała publikacja, pełna niespodzianek. Wartością są nie tylko przedmioty, ale i anegdoty, relacje, jakimi mieszkańcy chcieliby się podzielić. – Zapraszamy do nas, można też napisać maila. Takie osobiste historie są najciekawsze – zaznacza Kinga Kłosińska.

Wehikuł czasu

Aby historię święta miasta upiąć w całościową klamrę trzeba pamięcią sięgnąć aż do roku 1966. W tym to roku odbył się pierwsze Dni Ziemi Wodzisławskiej – bo tak się wówczas święto nazywało. Odbywały się w związku z obchodami tysiąclecia państwa polskiego. – Świętowano cały tydzień, program wydarzeń był bardzo bogaty. Każdy dzień podporządkowany był jednej idei, więc odbywał się dzień: górnika, młodości, przyjaźni polsko-radzieckiej, czy sportu – wymienia. – Później czas świętowania skrócił się do trzech dni, a w połowie lat 70. Dni Ziemi Wodzisławskiej zyskały nazwę Dni Wodzisławia Śląskiego. A bodajże w 1994 roku po raz pierwszy datę wydarzenia z września przeniesiono na czerwiec. Argumentowano to lepszą pogodą i tym, że nie będzie to kolidowało z zajęciami szkolnymi – mówi Kinga Kłosińska. Warto zaznaczyć, że na początku świętowano co dwa lata, potem już rokrocznie.

Każdy w Dniach Miasta upatrywał coś dla siebie, szukał najlepszych atrakcji, z których z przyjemnością korzystał. Wydarzenie to zawsze spotykało się z ogromnym zainteresowaniem mieszkańców. Dla Muzeum ważny był rok 2007. Wtedy odbyła się pierwsza Noc z Muzeum, kontynuowana w kolejnych latach. – Wystawy czekały na zwiedzających do pierwszej w nocy, a towarzyszyła im szara dama. Atrakcje świetlne i dźwiękowe przygotowaliśmy też w kościele ewangelicko-augsburskim – wspomina.

Podczas przeglądania archiwów, starych gazet opisujących dni Miasta pracownicy Muzeum raz po raz natrafiają na ciekawostki. I tak na przykład w 1979 roku w Centrum Kultury 1 Maja, w obecnym Wodzisławskim Centrum Kultury, odbył się nocny seans filmowy, podczas którego zobaczyć można było film „Gwiezdne wojny”. A w 1967 roku na Rynku, jak wspomina Kinga Kłosińska, eksperymentalnie sprzedawano kurczaki z rożna, gorące krupnioki i placki ziemniaczane i nawet w gazecie ukazała się notka, że mieszkańcom ten eksperyment bardzo się podobał.

Im ciekawiej, tym lepiej

– To było wydarzenie, na które bez wątpienia czekało się cały rok. Zwłaszcza, gdy kalendarz imprez naszego i ościennych miast nie był tak bogaty, jak teraz. W czasach PRL – u był młodzież szkolna musiała uczestniczyć w takich wydarzeniach, dzieci wycinały chorągiewki, które potem ozdabiały Rynek. Teraz uczestnictwo w takich imprezach jest dowolne, a wtedy angażowano się nie tylko dlatego, że się tego chciało. Podczas święta miasta występowały zespoły lokalne, kopalniane, a obecnie są to gwiazdy wielkiego formatu – dodaje pracownik Muzeum.

Nie tylko muzyką żyło miasto. Odbywał się też Jarmark Franciszkański, którego organizatorem była galeria „Art Wladislavia”, nie brakowało wydarzeń sportowych, jak chociażby międzynarodowego kolarskiego wyścigu Wodzisław Śląski – Karvina. W latach 80., jak na prawdziwe święto przystało, asortyment sklepów wzbogacał się o produkty na co dzień niedostępne, jak na przykład kiełbasę. – W 1992 roku sprzedawano cegiełki i dochód z tych cegiełek przeznaczono na działalność kulturalną, za dziesięć takich cegiełek należał się kupon, który brał udział w losowaniu w Pałacu Ślubów. Były loterie, a listy zwycięzców drukowano na łamach gazet, informują szczegółowo o tym, co należało się szczęśliwcom – mówi Dawid Jęczmionka. – Okazale prezentowały się korowody, w które angażowały się szkoły. Diabły, Smerfy, jaskiniowcy szły ramię w ramię, a komisja oceniała, które przebranie zasługuje na uznanie. Odbywały się też konkursy na hejnał – dodaje.

Tych ciekawostek z pewnością może być więcej. Temat z pewnością nie jest wyczerpany, a jedynie stanowi preludium do tego, co może stanowić materiał na wystawę i publikację. Źródła archiwalne, do których dostęp ma wodzisławskie Muzeum to cenny, ale nie jedyny kanał informacji. Dlatego tak istotne dla całości przedsięwzięcia wydaje się być zaangażowanie mieszkańców. Pole do popisu jest spore.

Na zdjęcia, pamiątkowe gadżety, plakaty, autografy gwiazd, anegdoty, nagrania z poprzednich dni miasta pracownicy muzeum czekają w biurach przy Rynku 24. Można też kontaktować się za pomocą adresu e-mail: kontakt@muzeum.wodzislaw.pl

Skomentuj wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • FOTORELACJE

  • kwiecień marzec luty