brama

Napisane przez: lena 03-09-2019

Na nasze zaangażowanie liczą uczniowie

Przed wodzisławską oświatą pełen wyzwań nowy rok szkolny. Co zmieni się w placówkach prowadzonych przez miasto Wodzisław Śląski? Jakie działania będą kontynuowane? O tym między innymi opowiada Ludwika Kłosińska, naczelnik Wydziału Edukacji.

Redakcja: Jak wykorzystano wakacyjny czas do przygotowania placówek oświatowych na nowy rok szkolny?

Ludwika Kłosińska: W każdej placówce, choć w rożnym zakresie, zostały przeprowadzone remonty. W te wakacje, na takie działania dyrektorzy szkół nie mieli zbyt wielu środków finansowych, ale to, co niezbędne zostało wykonane. Prowadzono m.in. prace malarskie, instalacyjne. Z raportów, jakie otrzymaliśmy wynika, że wszystkie szkoły są po niezbędnych przeglądach technicznych i przygotowane do rozpoczęcia nowego roku szkolnego.

Spore zmiany czekają także szkolne kadry. Czy zatrudnieni zostaną nowi nauczyciele?

W związku z reformą oświaty sytuacja jest raczej odwrotna. Odszedł jeden rocznik, więc mamy piętnaście oddziałów klasowych mniej, zmieniła się też liczba oddziałów klas IV – VI wskutek czego, aż 38 nauczycieli straciło pracę. To poloniści, matematycy, językowcy, wuefiści – jednym słowem – „przedmiotowcy”, którzy uczyli przede wszystkim w gimnazjach. Nie jest tak, że nauczyciel przedmiotowy niejako z automatu znajdzie pracę w szkole podstawowej. Nie można ich w prosty sposób przerzucić, bowiem niezbędne są kwalifikacje do przedmiotu i konkretnego rodzaju zajęć. Co prawda, wzrosła liczba oddziałów klas I – III, ale trzeba pamiętać, że tam mogą pracować nauczyciele, którzy mają skończone studia z zakresu edukacji wczesnoszkolnej. Kogoś może dziwić fakt, że z jednej strony liczba etatów w szkołach rośnie, a z drugiej strony nauczyciele tracą pracę. Łatwo to wytłumaczyć. Dzieje się tak, bo zwiększa się liczba dodatkowych godziny na wsparcie i pomoc psychologiczną, na zajęcie rewalidacyjne czy doradztwo zawodowe. Z tego zestawienia widać wyraźnie, że jedni nauczyciele zyskują, a inni tracą. Czy będziemy mieli nowych nauczycieli od września? Na pewno, bo musimy szukać specjalistów w wyżej wymienionych dziedzinach. Dyrektorzy mają przyzwolenie na zatrudnienie psychologów, będą szukać specjalistów, terapeutów, oligofrenopedagogów. Doradców zawodowych mamy już w swoich szeregach, ponieważ parę lat temu dwunastu nauczycieli skończyło studia z tego zakresu i to z ich wiedzy szkoły będą mogły korzystać.

Przypuszczam, że niełatwo było podjąć takie decyzje.

To są bardzo trudne decyzje, nie tylko w oświacie. Każda redukcja etatów jest dużym przeżyciem i dla pracodawcy, i dla pracowników. Dlatego cieszy nas, że wielu nauczycieli, dla których już zabrakło pracy w placówkach prowadzonych przez miasto, znalazło zatrudnienie w szkołach ponadpodstawowych czy w innych gminach. Solidarność dyrektorów była bardzo duża, co chcę podkreślić. Na przestrzeni trzech lat, od kiedy już pewne stało się, że reforma zostanie wprowadzona, dyrektorzy starali się przejmować i zagospodarować nauczycieli z likwidowanych gimnazjów. Nie w każdym przypadku to się udało.

Konsekwencji wynikających z reformy edukacji jest więcej.

Będzie to pierwszy rok bez naszych gimnazjalistów. Będzie nami ich bardzo brakować, bo stanowili trzon wszystkich miejskich imprez i uroczystości. Byli tymi głównymi animatorami, mieli wiele pomysłów, z ich inicjatywy powstała i działała Miejska Rada Uczniowska. Gimnazjaliści reprezentowali nasze miasto na forum powiatu, województwa, kraju. Myślę, że przed nauczycielami szkół podstawowych stoi wyzwanie, by utrzymać ten poziom kształcenia, jaki był w gimnazjach. Przyszłoroczny wyniki egzaminów i lista laureatów pokaże, czy im się to udaje. Dla dyrektorów i dla nas organu prowadzącego wyzwaniem jest doposażenie i stworzenie pracowni. Ministerialne zapowiedzi, że za reformą pójdą pieniądze na tworzenie pracowni fizycznych, chemicznych, biologicznych nijak ma się do rzeczywistości. Musimy sami o takie środki zabiegać, potrzeby nadal są ogromne. Nie jest tajemnicą, że brak odpowiednich dochodów pokrywających wydatki odbije się również na oświacie. Już w tej chwili musieliśmy zawiesić długofalowe projekty: termomodernizację i budowę boiska przy ZSP nr 7 oraz termomodernizację Szkoły Podstawowej nr 9.

Nie brak jednak elementów kształcenia, które na dobre wpisały się w harmonogram zajęć szkolnych i nadal będą przeprowadzane.

Ten rok szkolny, który się rozpocznie, jest już ostatnim z pięciu lat realizacji „Strategii rozwoju oświaty”. Realizujemy ją bardzo skrupulatnie, z dużym zaangażowaniem. Myślę, że i uczniowie, i rodzice doceniają to, co dzieje się w naszych placówkach. We wszystkich szkołach mamy nie tylko dodatkowe zajęcia z kreatywności, ale metody kreatywnego rozwiązywania problemów wykorzystywane są na lekcjach. We wszystkich klasach czwartych, piątych i szóstych prowadzona jest nauka programowania, w tym roku szkolnym ofertę powiększamy o elementy programowania dla klas I – III. A dla przedszkolaków zaplanowaliśmy zajęcia „Programowanie na dywanie”. Od czterech lat uczymy trzecioklasistów gry w szachy. W porozumieniu z UKS Baszta zdecydowaliśmy poszerzyć ofertę i od września tego roku nauka ta będzie odbywać się również w klasach drugich i w przedszkolach, w grupach sześciolatków. Staramy się jak najlepiej wykorzystywać naszą wizytówkę – Wodzisławskie Centrum Nauki i Techniki. Zainteresowanie Centrum jest ogromne. W tym roku, poza działającymi już pracowniami, uruchomimy w nim salę kinową, dedykowaną projekcjom popularno-naukowym. Kontynuować będziemy projekt „Mała Ojczyzna” i realizowany do tej pory w gimnazjach „Uczeń w urzędzie”, choć w zmodyfikowanej formie, dostosowanej do poziomu uczniów szkół podstawowych. Nadal będą działać klasy sportowe. Rusza dziewięć klas usportowionych na poziomie klas I – III. Gotowe są dwie grupy międzyoddziałowe i osiem klas sportowych na poziomie klas IV – VIII. Mamy trzynaście grup nauki języka niemieckiego, obowiązkowo też będzie odbywać się nauka języka angielskiego. Klasy językowe pozostają w Szkole Podstawowej nr 1. Oddziały integracyjne funkcjonować będą w Przedszkolu Publicznym nr 19 i w ZSP nr 7. Warto nadmienić, że znacznie wzrosła liczba dzieci z niepełnosprawnościami, z orzeczeniami i opiniami poradni i choć te dwie placówki wyspecjalizowały się w zakresie integracji, to tak naprawdę nie ma szkoły, w której nie byłoby dziecka wymagającego dodatkowego wsparcia. Rośnie liczba asystentów, czyli osób zatrudnionych do pomocy dla dzieci z autyzmem, z Zespołem Aspergera czy ze sprzężoną niepełnosprawnością. W minionym roku w szkołach zatrudnionych było 21 asystentów, 33 uczniów pobierało nauczanie indywidualne. Rośnie liczba dodatkowych godzin rewalidacyjnych, dwa lata temu było ich 240, w minionym – 312. W minionym roku szkolnym z potrzeby kształcenia specjalnego korzystało 173, a dzieci posiadających opinię poradni pedagogicznej zalecającej dodatkowe wsparcie było 630.

Skąd wzięły się takie statystyki?

Po pierwsze rodzi się więcej dzieci z rożnymi problemami rozwojowymi. Po drugie poprawiła się diagnostyka i co najważniejsze, a mówię to z punktu widzenia byłego dyrektora szkoły integracyjnej, wzrosła świadomość rodziców. Do niedawna trzeba było niektórych rodziców przekonywać, że w interesie dziecka jest szukanie pomocy u specjalistów, bo pomóc mu można tylko wówczas, gdy wie się, jak należy z nim pracować. Naturalnie, byli też opiekunowie, którzy bez naszego wskazania, o takie wsparcie zabiegali. W tej chwili szkoły w dużej mierze skupiają się na edukacji specjalnej. Bardzo duże środki na szkolenie zawodowe kierujemy na studia z zakresu pomocy psychologiczno-pedagogicznej i terapeutycznej, bo co raz więcej uczniów wymaga takiej pomocy. W minionym roku ukończyliśmy projekt unijny „Kompetentnie wykształceni”, w ramach którego zrealizowano 470 godzin zajęć dodatkowych tygodniowo. Nasze placówki weszły też w bardzo ciekawy program „Kształtowania kompetencji kluczowych”. Robimy wszystko, co możemy, by nasi uczniowie spokojnie przechodzili z klasy do klasy, a kończąc szkołę też spokojnie mogli planować dalszą edukację. Mam nadzieję, że Powiat poradzi sobie z naszymi dwoma rocznikami w klasach szkół ponadpodstawowych.

Jak Pani ocenia dzisiejszą sytuację w wodzisławskiej oświacie. Co napawa dumą, a co można określić mianem wyzwań?

Jestem dumna z kadry, jaką mamy – z naszych dyrektorów i nauczycieli. Oczywiście, w każdym zawodzie są osoby bardziej oddane i mniej zaangażowane, ale w naszych szkołach wielu nauczycieli jest z powołania. Sporym uproszczeniem jest powszechne przekonanie, że strajkującym nauczycielom chodziło wyłącznie o podwyżki. To był protest skierowany także przeciwko reformie, która zdaniem wielu pedagogów jest niedopracowana, to także było zwrócenie uwagi na problem niedofinansowania oświaty. I trudno się z tym nie zgodzić. Oświata to worek bez dna, to budynki, które mają kilkadziesiąt lat, które nieustannie wymagają prac remontowych, to jest infrastruktura, która systematycznie zużywa się. Trzeba pamiętać, że szkoły są bardzo mocno eksploatowane przez młodych ludzi, energicznych, którzy dopiero uczą się szacunku do mienia. Korzysta z nich kilkadziesiąt, a nawet kilkaset osób dziennie, więc sporo wysiłku potrzeba, by tę bazę utrzymać. Poza tym nauczyciele mają wiele pomysłów, a my wychodzimy im naprzeciw. To, że nie do końca jesteśmy doceniani przez obecną koalicję rządzącą w Radzie Miasta, że ciągle szukają w wodzisławskiej oświacie i u nas niedociągnięć, a nie plusów, rekompensują nam pozytywne opinie osób z zewnątrz. Wspomniałam o programie „Kształcenia kompetencji kluczowych” od koordynatora tego programu otrzymaliśmy gratulację i usłyszeliśmy, że osoby, które zajmują się profesjonalnie reformowaniem oświaty w innych miastach, u nas więcej się nauczyły, niż nam przekazały. Synteza opracowana przez ekspertów dokonujących oceny miast w ramach Programu Certyfikacji „Samorządowy Lider Edukacji” podkreśla, że takie postrzeganie sfery kształcenia, jakim wyróżnia się miasto Wodzisław Śląski, powinno być wzorem dla innych gmin nie tylko w województwie śląskim, ale także na szczeblu krajowym. Szkoda, że tego potencjału nie dostrzegają radni. Jestem tym rozczarowana. Dotychczas byliśmy partnerami, wszystkim zależało na tym, by oświata dobrze funkcjonowała. W tej chwili mam wrażenie, że radnym z rządzącej koalicji zależy przede wszystkim na udowodnieniu, że dyrektorzy nie radzą sobie na powierzonych im stanowiskach. Bo na przykład, jeśli poproszono dyrektorów o napisanie raportu o stanie technicznym budynków i na 28 stronach, pośród 320 zdań na temat tego, co zostało zrobione, znalazło się 20 zdań o tym, co trzeba wykonać w przyszłości i na tej podstawie na sesji Rady Miasta usłyszeliśmy, że mamy oświatę w ruinie, to chyba nie ma wątpliwości, że taka opinia jest dla nas krzywdząca.

Jaka, Pani zdaniem, jest tego przyczyna?

Żyjemy w takich czasach, że polityka wkrada się wszędzie. Dumna jestem z tego, co udało się nam osiągnąć, ale jako pedagog, wychowawca, była dyrektorka szkoły mam ogromne poczucie porażki, że nie dość przyłożyliśmy się do wychowania naszego społeczeństwa, zaniepokojona jestem tym, jak bardzo przesunęła się granica przyzwoitości. Trudno mi się pogodzić z powszechnym przyzwoleniem na mówienie nieprawdy i z tym, że przechodzimy nad tym do porządku dziennego. Ja nie mówię, że nie powinno być kontroli. Ona jest potrzebna, bo tylko wtedy funkcjonuje się właściwie, ale żeby w myśl walki o władzę rzucać oszczerstwami… na to się nie zgadzam. Tylko, że to trochę za mało. Dyrektorzy czują się bardzo rozżaleni. Nie oczekują, że będzie się ich chwalić, ale proponowanie czegoś na wzór komisji śledczych, mówienie, że będzie się im patrzyło na ręce… jestem w szoku, że coś takiego się dzieje. Takie działania podważają ich autorytet i w takiej sytuacji obawiam się, że trudno go będzie zachować wśród nauczycieli, rodziców i dzieci.

Sumując, dla wszystkich będzie to wymagający nowy rok szkolny.

Bez wątpienia. Po raz pierwszy w szkolnych ławach zasiądzie 436 pierwszoklasistów. W wodzisławskich szkołach podstawowych utworzonych zostanie mniej klas, naukę rozpocznie o 435 uczniów mniej. To duży spadek. Można powiedzieć, że w związku z tym koszty utrzymania placówek będą niższe, ale warto pamiętać, że pomniejszy się także subwencja. Czeka nas wprowadzenie podwyżek dla nauczycieli, z punktu widzenia organów prowadzących to duży wydatek. Jak wiemy, wzrasta również najniższe wynagrodzenie. Oświata zawsze kosztowała i kosztować będzie, ale jest to zadanie własne gmin, na które pieniądze po prostu być muszą. Mam nadzieję, że ten rok szkolny nie będzie trudniejszy niż poprzedni. Zapał do pracy wśród nauczyciel i dyrektorów jest ogromny. Trzeba nabrać dystansu, dostosować się do warunków, nowej sytuacji i działać. Na nasze zaangażowanie liczą uczniowie.

Dziękuję za rozmowę.

Również dziękuję.

Skomentuj wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • FOTORELACJE

  • wrzesien sierpien lipiec