brama

Napisane przez: lena 31-07-2019

Integrują pasjonatów sztuki teatralnej

Po raz kolejny dobrze znana przestrzeń Starego Miasta nabierze innego charakteru. Uliczki, podwórka staną się sceną, a sztuka będzie niemal na wyciągnięcie ręki. Wyjątkowo teatralnie, zajmująco i niekonwencjonalnie zapowiada się 7 września. Tego dnia wydarzy się VI Wodzisławska Noc Teatrów. Pora odsłonić kulisy i zdradzić, kogo tym razem zaprosili organizatorzy wydarzenia. O tym, jak i o roli teatru w życiu codziennym porozmawialiśmy z reżyserką Zofią Bornikowską.

Poprzez lata teatralnej działalności udało się Wam wychować publiczność świadomą, otwartą na sztukę. Czy w związku z tym dziś, podczas konstruowania kolejnego programu Wodzisławskiej Nocy Teatrów, jest trudniej czy łatwiej sprostać jej wymaganiom?

Zofia Bornikowska: To, o czym mówisz, sprawiło, że obecnie program układamy bardziej pieczołowicie. Staramy się temu wydarzeniu nadać temat przewodni, znaleźć dla wszystkich spektakli prezentowanych podczas kolejnej edycji wydarzenia element spójny i wspólny. Mimo, że tak naprawdę każde przedstawienie, każdy teatr przekazuje wartości, działa na emocjach – i to jest najistotniejsze – lubię, kiedy po przedstawieniach można podyskutować. A ta dyskusja ma największą szansę powodzenia, gdy poruszane w przedstawieniach tematy są aktualne. Wówczas sztuka staje się uniwersalna, ma szerszy kontekst. I tak będzie w tym roku. Artyści przez nas zaproszeni odwoływać będą się do tematów bieżących, ważnych. Nawet w przedstawieniu lalkowym dla dzieci Teatru Przystanek z Katowic pod tytułem „Kopciuszek” każdy widz może dostrzec wartości, jakie można teraz i tu przefiltrować od codziennego życia. To jest wyznacznik. A, że w tym roku obchodzimy 30. rocznicę pierwszych wolnych wyborów parlamentarnych, podczas VI edycji Wodzisławskiej Nocy Teatrów będziemy odwoływać się do szeroko pojmowanej wolności.

Macie świadomość, że firmowana przez Was teatralna noc jest wydarzeniem oczekiwanym?

Tak, bo tak faktycznie jest. Choć musieliśmy sobie na to zapracować, przekonać do takiej formy spotkań ze sztuką. Obecnie teatromani z Wodzisławia Śląskiego doskonale wiedzą, kiedy rzecz wydarzy się, śledzą to, co dzieje się dookoła tej imprezy, by być na bieżąco. Wiemy, że czekają na kolejną edycję i to sprawia nam wiele radości. Wciąż zależy nam, by budować szeroką publiczność, by docierać do kolejnych widzów i grup społecznych. Takie też jest założenie Nocy Teatrów, by działać, gdzie nikt inny nie działa, by z uporem przekonywać do sztuki.

Efektem tego założenia jest wybór miejsc, w których prezentujecie spektakle. Sprawiacie, że dobrze znana przestrzeń miasta nabiera zupełnie innego charakteru.

Oj, tak. Powiem więcej, nawet, gdyby ktoś bardzo nie chciał zobaczyć konkretnego przedstawienia, to po prostu nie ma wyjścia! Siłą rzeczy go ogląda, bo teatr dociera pod próg jego domu, rozgaszcza się na jego oswojonej przestrzeni, modyfikuje ją na moment i zaprasza do uczestnictwa. I to się z reguły podoba. Udało nam się do tej idei przekonać mieszkańców. Cieszę się, gdy na mieście spotykam przypadkowych ludzi,a oni pytają, czy także u nich na podwórku będziemy coś grać i kiedy. Zapraszają do siebie! To jest najwspanialsze i najcenniejsze dla nas podziękowanie.

Wy jako grupa teatralna dobrze czujecie się w takiej przestrzeni…

Wychowaliśmy się w takiej przestrzeni, nie znamy innej. To jest dla nas naturalna scena. Zawsze premiery naszego teatru odbywały się w plenerze i w ten sam sposób odbywały się Wodzisławskie Noce Teatrów. Zatem w takich okolicznościach czujemy się doskonale.

Co, Twoim zdaniem, jest największą wartością sztuki podawanej w takiej formie?

Artyście z teatru ulicznego ogromną satysfakcję daje bezpośredni kontakt z widzem i to, że ma sposobność obserwowania non stop, jak liczne grono odbiorców towarzyszy mu do końca. Ceni to, bo wie, że każdy z publiczności może w wybranym przez siebie momencie odwrócić się na pięcie i odejść, gdy stwierdzi, że sztuka mu się nie spodoba. Tych doświadczeń nie można wprost przełożyć na zamkniętą salę i scenę teatralną. Taka forma daje nam satysfakcję, bo docieramy do osób, które nie spotkały się ze sztuką teatralną wcześniej albo mają ku temu sposobność bardzo sporadycznie. Co więcej, szczególny klimat wydarzenia, bajkowe zakątki miasta, które wybieramy, są interesujące nawet dla osób, które z teatrem są za pan brat. Ta przestrzeń, forma działają na wyobraźnię.

Która z edycji teatralnej nocy była przełomowa? Można w ogóle pokusić się o takie wytypowanie?

Myślę, że każda na swój sposób… ale pierwsza szczególnie, bo udała się i dzięki temu mogliśmy planować kolejne edycje. Ona otworzyła nam furtkę do takiego teatralnego przedsięwzięcia. Możemy liczyć na coraz większe zainteresowanie, możemy obserwować, jak towarzysząca nam publiczność zmienia się. Wypracowaliśmy pewną markę. Są teatry, które chcą się u nas pokazać, jesteśmy w stanie negocjować warunki. Widzimy sens w tym, co robimy. Wydaje mi się, że każda kolejna Noc jest sukcesem, pomimo tego, że jest inna.

W tym roku zobaczymy Classic Ballanga Teatr… no właśnie, w jakiej odsłonie? Jak wygląda Wasza praca?

Będziemy grali „Rodzinę” Antoniego Słonimskiego. Jest to sztuka, która niegdyś w Teatrze Telewizji była wystawiona przez Kazimierza Kutza. Mam nadzieję, że pokażemy, jak można podejść do niej inaczej, że nie będziemy wtórni. „Rodzina” to komedia z politycznym zacięciem, nadal aktualna. Wracamy więc do naszego pierwszego celu, jakim w tym roku jest próba pokazania uniwersalności przytaczanych historii. Na próbach spotykamy się dwa razy w tygodniu, ćwiczymy na scenie „domowej”, bo w domu reżyserki, czyli u mnie. Teatr liczy ponad dziesięć osób, wszyscy są bardzo zaangażowani. W spektaklu „Rodzina” dwie główne role tworzą aktorzy obeznani ze sceną. Nie brak też ról epizodycznych i drugoplanowych. Najwspanialsze jest to, że za każdym razem możemy tworzyć zupełnie inną postać. Odnajdować się w niej, a zarazem dawać coś od siebie.

Która z ról była dla Ciebie szczególnym wyzwaniem?

Bez wątpienia największą jest „Matka”. Ona była najbardziej wymagająca, była też dla mnie najbardziej przejmująca. I chyba też dla widzów, bo taki był odzew. Co najistotniejsze, udało mi się stworzyć postać, która działa na emocjach.

A jaka obecnie jest rola twórcy? Nadal można mówić o poczuciu misji w tym fachu, o odpowiedzialności za słowo? To, co mówicie, jest przeżywane i analizowane. Nie trafia w próżnię.

Nigdy od tego nie odeszliśmy. Ogólnie uważam, że człowiek próbuje czynić dobro i stara się robić wszystko, by świat był lepszy. Żeby ludzie wokół byli bardziej empatyczni. Sztuka teatralna i jej twórcy, także amatorzy, mają taką samą misję. Chcemy po prostu ulepszać świat, odwołując się do różnorodnych dzieł, form kontaktu z widzem. Świadomie cenimy sobie słowo. Odpowiedzialność na scenie wcale nie znika, mimo tego, że jest rolą. Wręcz przeciwnie. Każde sceniczne wyzwanie musimy wykonać jak najlepiej, by przekazać właściwe emocje, zainspirować odbiorcę do przemyśleń i trafić w sedno. W teatrze trzeba mówić o wszystkim, ale nie każda scena jest do poruszania konkretnych treści odpowiednia. Nie wszystkie spektakle nadają się na plener i z tego faktu, przy organizacji Wodzisławskiej Nocy Teatrów, musimy zdawać sobie sprawę.

Warto mieć świadomość, że każdy z nas może włączyć się w organizację Nocy Teatrów.

Dokładnie tak, po raz drugi ogłosiliśmy akcję crowdfundingową na portalu PolakPotrafi.pl, której celem jest zebranie środków na spektakl teatru pantomimy w wykonaniu fantastycznego, znanego w wielu miastach Teatru Epidemia, z charyzmatycznym liderem Michałem Sabatem. Grupa przedstawi u nas „Legendę z Utopcem w tle”. Myślę, że na tym spektaklu wodzisławianie, całe rodziny będą bawić się znakomicie. Ta oryginalna forma wyrazu oraz popularna w regionie historia Utopca,wspaniale wpisze się w przestrzeń naszego pięknego miejskiego Rynku i zadowoli jak młodszych, tak i starszych uczestników wydarzenia. Zachęcam więc wszystkich zainteresowanych do wsparcia naszej inicjatywy.

Jak żyje się w rodzinie teatralnej, w kontekście organizacji tego wydarzenia?

W ten sposób działamy już parę lat, planujemy, ustalamy, choć nie zawsze wszystko udaje się nam zrealizować zgodnie z planem. Tak jak w rodzinie, tak i w teatrze nieustannie uczymy się siebie. A teatr i rodzina w połączeniu w jedno to edukacja o wiele intensywniejsza. Przygotowujemy się do kolejnych edycji z wyprzedzeniem. Natomiast w tym roku zadziała się rzecz niesłychana, bo już na tę chwilę wiem, co będziemy grać i jakie teatry pojawią się w Wodzisławiu w przyszłym roku. Tak się jeszcze nie zdarzyło. Byłam na paru przedstawieniach, w których bezgranicznie zakochałam się i uznałam, że zrobię wszystko, by ich twórcy zagościli w naszym mieście. W tej chwili jednak skupiamy się na tym, co czeka nas 7 września tego roku.

Budując repertuar, musisz szukać inspiracji. Która sztuka ostatnio poruszyła Cię dogłębnie?

Nie muszę się zastanawiać. Była to sztuka „Pod presją” wystawiana w Teatrze Śląskiem. Reżyserem dzieła jest Maja Kleczewska, a w roli głównej mogłam zobaczyć Sandrę Korzeniak. To rzecz przełomowa, do tej pory mam dreszcze, gdy o niej mówię. Widziałam ją czterokrotnie! W genialny sposób reżyserka przedstawia temat. To niesamowita psychologiczna sztuka o kobiecie, o rodzinie, o stereotypach. Wyjątkowo poruszająca. Ba! To bomba emocjonalna.

Jakie wartości dla artystów, dla widzów płyną z Wodzisławskiej Nocy Teatrów?

Teatr to sztuka, która działa w wielu sferach. Oprócz tego, że Wodzisławska Noc Teatrów działa na emocjach i staje się zaczynem szerszej dyskusji, jest także imprezą, która tworzy pewną wspólnotę. Integruje ludzi, dla których teatr jest ważny. Skupia osoby kochające teatr. I to poczucie wspólnoty jest najcenniejszym atutem tego wydarzenia.

Podpisałabyś się pod stwierdzeniem, że teatr zmienia człowieka?

Tak. Mnie zmienił. Stał się moją największą pasją. Wszystko teraz już widzę przez pryzmat teatru. On zawładnął moim życiem.

Dziękuję za rozmowę

Również dziękuję i do zobaczenia 7 września.

 

Rozmawiała Magdalena Szymańska

Co czeka nas 7 września, podczas VI Wodzisławska Noc Teatrów? O godzinie 17.00 na Małym Rynku odbędzie się Narodowe Czytanie. W tym roku aktorzy Classic Ballanga Teatr przeczytają „Katarynkę” Bolesława Prusa. Ponadto w programie: ok. godz. 17:30 na Małym Rynku przedstawienie lalkowe dla dzieci Teatru Przystanek z Katowic pod tytułem „Kopciuszek”, ok. godz. 18:30 Classic Ballanga Teatr przedstawi w okolicach pałacu Dietrichsteinów komedię Antoniego Słonimskiego pod tytułem „Rodzina”, ok. 20:00 na ulicy Aptecznej Studio Teatralne Bogusława Słupczyńskiego wystawi sztukę I.B. Singera „Szlemiel”, ok 21:00 na Rynku Teatr Epidemia zaprasza na „Legendę z Utopcem w tle”, a ok. 22:00 na terenie Urzędu Miasta zobaczymy monodram M. Gawła, Z. Stryja, Z. Kadłubka w wykonaniu Marcina Gawła „Synek”. To zdobywca Grand Prix Przeglądu Monodramów Współczesnych w Warszawie oraz Złotej Maski Województwa Śląskiego. Dodatkowo na ul. Powstańców zaplanowano niezwykłą teatralną biesiadę. Przy dźwiękach ulicznych grajków odbędą się występy kuglarzy, szczudlarzy w historycznych kostiumach oraz wystawa Grupy Twórczej Pasja z Radlina. Będą to prace inspirowane twórczością Marca Chagalla. W przypadku złych warunków atmosferycznych Narodowe Czytanie i przedstawienie „Kopciuszek” odbędą się w holu wodzisławskiej Biblioteki, „Rodzina” i „Szlemiel” w auli Szkoły Podstawowej nr 1 przy ul. Wałowej, a przedstawienie „Synek” w Wodzisławskim Centrum Kultury. Wydarzenie organizuje Stowarzyszenie Nasz Wodzisław, a gospodarzem jest Classic Ballanga Teatr. Na imprezę organizatorzy pozyskali wsparcie finansowe z Funduszu Inicjatyw Społecznych miasta Wodzisławia Śląskiego, a także dotację z Zarządu Województwa Śląskiego.

Skomentuj wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • FOTORELACJE

  • październik wrzesien sierpien