brama

Napisane przez: lena 25-03-2020

Brzmienie, które zostanie z nami na długo

Szczera, eklektyczna i czuła – taka bez cienia wątpliwości jest twórczość zespołu Zimowa. Muzyka wodzisławskich artystów rozbrzmiewała m.in. na antenie „Trójki”. Jak brzmi i o czym traktuje ich najnowszy krążek „Ze snu”? Przeczytajcie, co do powiedzenia mają wokalistka Aneta Maciaszczyk i instrumentalista Michał Mentel.

Redakcja: Pięć lat minęło od premiery Waszego debiutanckiego krążka. Wracacie z drugą płytą „Ze snu”. W jaką muzyczną przestrzeń tym razem zabieracie słuchaczy. O czym chcecie opowiedzieć?

Michał Mentel: Myślę, że ta płyta jest bardzo osobista, szczera i emocjonalna. Opowiadamy o sobie, o swoich przeżyciach osadzonych w dzisiejszym świecie. Taki rys psychologiczny wrażliwego trzydziestolatka, który zmaga się z tym światem i jednocześnie chce od niego uciec i odpocząć.

Aneta Maciaszczyk: Słowem kluczowym dla tej płyty jest sen, ale to nie sprawia, że jest to płyta oderwana od rzeczywistości. Wręcz przeciwnie, w snach czasami uczucia i sytuacje lepiej pokazują stan psychiczny, niż życie na jawie. Niektóre utwory nawiązują do snu dość dosłownie jak np. „Szkic”.

W jaki sposób wyglądała twórcza praca nad Waszym kolejnym muzycznym projektem?

M.M.: Długo zabieraliśmy się do pracy nad drugim albumem. Tak na prawdę długo nie byliśmy zdecydowani czy w ogóle tę płytę nagrywać. A kiedy się już zdecydowaliśmy, to po dobrym starcie, kiedy mieliśmy jeszcze dużo entuzjazmu, przychodziły kolejne problemy – brak czasu, inne obowiązki – stąd tyle to trwało. Nie jest to projekt, który jest nastawiony na wielką karierę, więc też nie mieliśmy powodów, żeby na siłę się spieszyć.

foto: Tomasz Wiśniewski

Która kompozycja i z jakich powodów na najnowszej płycie jest Wam szczególnie bliska?

M.M.: Dla mnie chyba „Mijaj mnie”. Aneta napisała do tej piosenki przejmujący tekst i świetnie to zaśpiewała i to za pierwszym razem kiedy nagrywaliśmy „testowo”. Każda kolejna próba była pod jakimś względem gorsza, mniej naturalna, mniej szczera, nie miała po prostu tego czegoś. A to, co udało uchwycić się za pierwszym razem, sprawia, że to nagranie jest według mnie wyjątkowe.

A.M.: Pytanie sugeruje wybranie jednej – wtedy byłoby to też „Mijaj mnie” z tych samych powodów, o których mówi Michał. Dodatkowo prawie za każdym razem płaczę, odsłuchując tego utworu, ponieważ jest bardzo osobisty. Gdybym mogła wybrać drugi, to byłby to „Kolor w tle”, który od początku zainspirował mnie kompozycyjnie, tekst wypłynął ze mnie naturalnie, choć pewnie tylko dla mnie jest tam ogrom znaczących metafor, które dla innych będą mieć odmienne znaczenie. I to jest wspaniałe. Uwielbiam też „Teraz i krwią”, bo daje ukojenie i tekst Michała jest bardzo nurtujący.

Czy Waszą twórczość napędza dążenie do oryginalności? Podpisalibyście się po stwierdzeniem, że kto nie daje sobie szansy na eksperymenty, na doświadczanie różności, wiele traci?

M.M.: Tak, zdecydowanie. Jako muzyk szukam nowych brzmień, ciekawych rozwiązań. Lubię wykorzystywać elementy zasłyszane, w różnych, często niespodziewanych miejscach,w muzyce klasycznej, w funku czy w nowoczesnej muzyce tanecznej. Nasze obie płyty są dość eklektyczne, słychać na nich wiele wpływów, ale tak naprawdę podstawą jest dobra piosenka, która chwyta za serce, buduje napięcie i zostaje z nami na długo. Do tego staram się dążyć, a cała reszta to tylko wygłupy.

A.M: Jestem tylko konsultantem, zwykle w pełni się zgadzamy w kwestiach muzycznych, ale bywa, że motywuję Michała do dużych zmian, spojrzenia np. na aranżację na nowo, po to, by złapać świeżość. Głos to trudny instrument i też staram się przede wszystkim, aby brzmiał naturalnie i przejmująco, a potem można eksperymentować z obróbką. Cieszą mnie drobne smaczki jak np. powielony niski głos w utworze „Kolor w tle” – pojawia się tylko raz, co jest najlepsze!

foto: Paweł Jóźwiak

Od pomysłu do realizacji wiedzie nieraz długa droga. Patrząc wstecz, który z tych etapów w Waszej ocenie był momentem szczególnym?

M.M.: Dla mnie sam początek istnienia tego projektu był najlepszym momentem. Dla mnie osobiście, ale też myślę, że wtedy wszystko wokół było na swoim miejscu. Plan był prosty – nagrać fajną płytę, wydać i tyle. Trzeba się było tego trzymać!

Jest i druga płyta… ale co dalej? Obecna sytuacja mocno pokrzyżowała nasze plany, niemniej powiedzcie, w jaki sposób promować będziecie swój krążek?

M.M.: Tego, co się teraz dzieje nikt nie przewidywał. Myślę, że trudno wyobrazić sobie gorszy moment na wydanie płyty, ale tak wyszło i jak już wspominałem – my nic nie musimy, nie utrzymujemy się z tego, jest to dla nas bardzo ważna, ale jednak działalność dodatkowa. Prawdziwe problemy mają ludzie, którzy zmagają się z tym wirusem bezpośrednio, chorują albo leczą, tracą pracę czy firmy. My staramy się odnaleźć w tej sytuacji, korzystamy z internetu, staramy się dotrzeć do prasy i radia. Nowa płyta jest dostępna na portalach streamingowych. O koncertach teraz nikt nie myśli.

projekt okł. – Joanna Kozdra, foto. Tomasz Wiśniewski

Czego słuchacie na co dzień? Na ile Wasze muzyczne preferencje, bywają dla Was inspiracją?

A.M.: Bardzo lubię muzykę, która mnie zaskakuje i miażdży emocjami, albo nowatorskim brzmieniem jak np. Alt-J, Arcade Fire, King Krule, Little Simz, Thoma Yorke’a, LCD Soundsystem, ale jestem też czuła na standardowe zabiegi pięknych harmonii i melodii, które odnajduję zawsze u Kate Bush, Weyes Blood, Nicka Cave’a czy Michael Kiwanuka.

M.M.: Ja najchętniej sięgam do muzyki, na której się wychowałem. Do smutasów z lat 90. typu Radiohead czy Massive Attack. Miałem do niedawna silną fascynację shoegazem czy dream popem, chyba dalej gdzieś to we mnie siedzi. No i oczywiście, staram się śledzić nowe rzeczy, np FKA Twigs wywarła na obojgu z nas duże wrażenie.

Śledźcie na bieżąco to, co dzieje się w zespole na: www.facebook.com/zimowa 

Skomentuj wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • FOTORELACJE

  • marzec luty styczen